Wywiad rzeka z trenerem Probierzem cz. 2
filip  |  1 Lutego 2015  g. 11:14
Pomiędzy dwoma ważnymi wyjazdowymi spotkaniami. Jednym z Legią Warszawa a drugim z Koroną w Kielcach mieliśmy przyjemność przeprowadzić wywiad z trenerem Jagiellonii Michałem Probierzem. Zapraszamy do lektury jego drugiej części.


Popadamy w takie skrajności. Z jednej strony mamy takie meteory, po tygodniu zwane przyszłą gwiazdą. Z drugiej strony jest taka sytuacja, jaką opisał Arek Głowacki w Lidze + Extra. On w wieku 25 lat był określany jako młody, perspektywiczny, utalentowany. Czy wiek debiutu w Polsce nie jest zbyt późny?
M.P.My potrafimy albo chwalić, albo ganić. Gdyby Jagiellonia była na czwartym miejscu wszyscy byliby rozczarowani, nie zadowoleni. Nie potrafimy realnie ocenić klubów, zawodników i generalnie, jak to wszystko wygląda. Nasi zawodnicy są na fali. Rok temu mieliśmy na sobie wielką presję. Pod taką presją nie był nikt. Teraz jest przyjemniej, bowiem ta presja nadal istnieje, ale jest ona inna, przyjemniejsza.

Czuje Pan satysfakcję z poprzedniego sezonu?
M.P. Jestem dumny z chłopaków, których prowadziłem. Powiedziałem im na zakończenie, że przeszli do historii. Nie dość, że utrzymali Jagiellonię w Ekstraklasie z minus dziesięcioma punktami, to zrobili sobie jeszcze prezent, zdobywając Puchar Polski. To jest jak z pierwszym pocałunkiem i pierwszym seksem - jest niezapomniany (śmiech).

Zostaje Pan trenerem, trafia Pan do Polonii Bytom, przedostatniego klubu w lidze. Jedynym kapitałem Polonii była historia. Jak to jest?
M.P.Tam była inna sytuacja. Prezesem był kolega, który mnie dobrze znał od lat, bo razem graliśmy przeciwko sobie. Po dziesięciu kolejkach mieliśmy pięć punktów. Powiedział mi, że nawet jak spadniemy, to nic się nie stanie. Mieliśmy coś zbudować, a przy tym próbować walczyć. Udało się, bo w barażach wygraliśmy z Unią Janikowo. Gdy przychodziłem do Polonii, na mecze przychodziło około dwa tysiące osób, a na ostatnim meczu barażowym było chyba z osiem tysięcy. Nie wszystko jednak było tak różowe, jak wyglądało.

Panie Michale, dużo Pan czyta. Co Pan ostatnio czytał?
M.P.Lubię czytać. Ostatnio nawet kupiłem nową książkę Paulo Coelho, "Walkiria". W autokarze jadąc na mecz, albo wtedy, gdy jeżdżę pociągiem na mecz mam czas na lekturę. Gdy mam czas mogę go na to poświęcić.

Czytał Pan „Moby Dicka”?
M.P. Nie

Widzę pewne podobieństwo. Tam jest taki kapitan Ahab, którego sensem życia jest - akurat w książce - obsesja zrozumienia białego wieloryba. W Pana postawie widzę podobieństwo. Pan ma jasno postawiony cel - do czegoś dążyć, rozwijać się. Ten okaleczony przez wieloryba kapitan również dążył do tego, by go złapać. Mimo wszystkich okoliczności. Czy widzi Pan w sobie takie podobieństwo?
M.P.Jak przeczytam książkę, to obiecuję, że odpowiem.

A "Sztuka wojny"? Czytał Pan? Jest w niej kilka przewodnich zasad, które w gruncie rzeczy dość dobrze mogą się sprawdzać między innymi w piłce nożnej i mam takie wrażenie, że w części spotkań stosuje się do tych zasad?
M.P. Sun Tzu? Oczywiście. Powiem lepiej. Wczoraj ją czytałem. Jest tam wiele spraw, które dotyczą jedynie tamtego okresu z historii Chin ale jest jak Pan mówi wiele spraw uniwersalnych, do których można a niekiedy należy stosować. To są książki, które zawsze mogą się przydać. Są takie książki, które są bardzo aktualne i zawsze przydatne.

Identyfikuje się Pan może z jakimś bohaterem książkowym?
M.P.Raczej nie. Pierwszą ulubioną książką, którą przeczytałem jest "Do przerwy 0:1" Adama Bahdaja. Ta książka już dość mocno doświadczona przez czas cały czas jest w mojej bibliotece i czasem zdarza mi się do niej wrócić. Drugą jaką lubię, to jest "Martin Eden" Jacka Londona.

A jakieś filmy ciekawe Pan ostatnio oglądał?
M.P.Ostatnio oglądałem ciekawy film "Przeklęta liga" o jednym z trenerów z angielskiej Premiership, Brianie Clough. Patrząc na wszystkich szkoleniowców, to dzisiaj Mourinho robi się na takiego bohatera. Z trenerów, z tamtego okresu, to na pewno Carrera, jest o nim sporo ciekawych książek. Z ciekawych filmów można dodać „The special one”. Film o Mourinho i jego książka, ale to już inne czasy.

A wracając jeszcze do jednego filmu. Czy widział pan „Drogę sławy”, film o koszykarskiej drużynie uczelnianej, tam trener Don Haskins, po raz pierwszy postanawia oprzeć skład na zawodnikach czarnoskórych i prowadzi ten zespół do zwycięstwa w lidze NCAA (akademickie mistrzostwa USA, w latach 60-tych, najważniejsze rozgrywki w Stanach-red.)
M.P.Tak widziałem, jest masa takich filmów. Jest jeszcze o hokeistach, zawodnikach footballu amerykańskiego, ze świetną przemową De Niro. Tych filmów jest bardzo dużo, ale kwestia jest inna. W teorii zawsze wiemy wszystko, tylko trzeba to zastosować w praktyce.

Nawiązując jeszcze do „Drogi sławy”, Don Haskins w meczu o mistrzostwo, po raz pierwszy wystawia piątkę złożoną, z samych czarnoskórych zawodników, przełamuje stereotyp. Czy pan odnosząc sukcesy z Jagiellonią nie ma wrażenia, że tez przełamuje jakieś stereotypy. Tym razem o Polsce wschodniej?
M.P.Nie, bo Jagiellonia, w świecie piłkarskim zawsze była dobrze postrzegana. Może nie było tak profesjonalnej struktury, jak ta którą zbudowali obecni właściciele. Chwała im, że ten klub powstał na nogi, bo oni to przejęli i zbudowali praktycznie od podstaw. Od strony organizacyjnej Wojtek Strzałkowski, który zachęca innych to inwestowania w ten klub, a także Czarek Kulesza, który wykonuje świetną pracę od strony sportowej.

To jest dobry moment, żeby zapytać o Pana początki w Jagiellonii. Odbiera Pan telefon od Cezarego Kuleszy i słyszy propozycje poprowadzenia „Jagi”. Co Pan wtedy pomyślał?
M.P.Umówiliśmy się na kawę i porozmawialiśmy. Poznałem wtedy nie tylko Czarka, ale również innych udziałowców i ludzi związanych z klubem. Jedno co mi wtedy w nich zaimponowała to pasja, z jaką rozmawiają o klubie i co chcą z nim osiągnąć. Było widać, że to są ludzie, którzy chcą do czegoś dojść. Dlatego się zdecydowałem odjeść z Polonii.

Wracając do tematu Polonii, chyba mocno musiał pan tam zawieźć niektórych kibiców. W okolicach stadionu, w Bytomiu można zaważyć napis na murze, który niezbyt parlamentarnie odnosi się do Pańskiego odejścia z klubu.
M.P.Najważniejsze, żeby nazwisko nie było przekręcone. A tak na poważnie, to kibic zawsze ocenia jednostronnie. Patrzy ze swojej perspektywy. Było wielu ludzi, którzy rozumieli ten krok i zdawali sobie sprawę, że w Bytomiu nie do końca było wszystko w porządku. To był czas, kiedy trzeba było podjąć jakieś radykalne ruchy i być może dzięki temu Polonia ciągle gra w Ekstraklasie.

„Łaska kibica na pstrym koniu jeździ”. Przychodząc do Białegostoku nie miał Pan zbyt dużego poparcia wśród fanów. Czuł Pan to?
M.P.Różnie z tym bywa. Kiedy ktoś przychodzi i robi rewolucję, to trudno żeby miał duże poparcie. To jest akurat normalne. Zdaję sobie z tego sprawę, ale jak bym nie potrafił sobie radzić z presją i krytyką, to bym nie był trenerem.
Do tej pory jest grupa osób niezbyt to Pana przekonana. Czy miał by Pan im coś do przekazania?
M.P.Nie, akurat oni mają prawo do swojego zdania. Kiedyś przyjdzie inny trener to może będą zadowoleni. Życzę im, żeby przyszedł inny trener i zrobił dwa razy Mistrzostwo Polski i trzy razy Puchar Polski. Ja jestem człowiekiem, który zawsze pracuje jak należy. Zamiast tego co mówię, lepiej żeby przemawiało za mną, to co się dzieje na boisku.

W zeszłym sezonie celem nadrzędnym było utrzymanie w Ekstraklasie. Jak Pan z perspektywy przy presji -10 punktów, patrzy na wasz występ w Pucharze Polski? Te rozgrywki były ważne, ale jednak nie najważniejsze.
M.P.Tak, to jest taki paradoks. Po meczu w Gdyni powiedziałem, że będziemy w finale. Takie szczęście, jak mieliśmy z Arką (przestrzelony karny Mrowca w83min-red), czy w dwumeczu z Koroną, a nawet w Tychach. Powiedziałem, że w dwumeczach nikt nas nie ogra, a w finale to już różnie bywa. Jesienią nie zdawaliśmy sobie sprawy, kto może być w finale, ale cieszę się, że się udało.

Co Pan myślał, kiedy poznał pan przeciwnika w finale?
M.P.Że to najgorszy finał, jaki mógł się zdarzyć. Byliśmy zdecydowanym faworytem i w takich sytuacjach zawsze zdecydowanie lepiej gra się temu drugiemu zespołowi. Z Ruchem sprawa była by otwarta, a z Pogonią no cóż... Wiadomo, że po fakcie zawsze fajnie się mówi, ale przed już niekoniecznie.

Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Od kiedy przejął Pan Jagiellonię zespół potrafi zagrać równo praktycznie przez całe 90 minut. Nie ma jakichś szalonych skoków i to było widać w Bydgoszczy, gdzie w okolicach 70 minuty Pogoń po prostu siadła kondycyjnie.
M.P.Tu nie chodzi akurat o kwestie przygotowania, tylko kwestie ambicjonalne. Nie jestem człowiekiem, który żyje przeszłością. Jedyne, co wspominam, to że zdobyliśmy ten puchar. Natomiast najgorsze, co nam mogło się przydarzyć, to bardzo bolesna lekcja pt: „odpadnięcie z Arisem”, która trwała 6 minut.

Udało się Panu w końcu otrzymać materiały filmowe z meczu rewanżowego w Salonikach?
M.P.Tak, dostałem je. Przejrzałem tylko na spokojnie kluczowe momenty, a co do reszty, po prostu nie chce mi się tego oglądać.

Po spotkaniu w Salonikach, wspominał Pan o rozczarowaniu Raulem Hectorem Couperem, dawniej Pana idolem. Trener Arisu miał stosować nieczyste chwyty, co to było?
M.P.Choćby sytuacja z bramką na 2:2. Nasz zawodnik leży, a Couper nawoływał, żeby grać dalej i z tej samej sytuacji rodzi się rzut karny. To była masa niuansów i złośliwości. Obrzucenie nas gazem łzawiącym na rozgrzewce i brak zgody na przesunięcie z tego powodu meczu o 10 minut. Sprawa rękawic Grześka Sandomierskiego. Tam była masa kontrowersji w tym meczu.

Na lekturę kolejnej, ostatniej części zapraszamy jutro...

Rozmawiali: Filip i Morf
Powiązane linki:
 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Jagiellonia Białystok
2
6
3-1
 
Wisła Kraków
2
6
3-1
3
Zagłębie Lubin
2
6
2-0
4
Arka Gdynia
2
4
2-0
5
Cracovia
2
4
2-1
6
Górnik Zabrze
2
3
4-3
7
Lechia Gdańsk
2
3
2-1
8
Pogoń Szczecin
2
3
3-3
9
Wisła Płock
2
3
1-2
10
Sandecja Nowy Sącz
2
2
0-0
11
Piast Gliwice
2
1
2-3
12
Korona Kielce
2
1
1-2
13
Lech Poznań
2
1
0-1
14
Legia Warszawa
2
1
2-4
15
Bruk-Bet
2
0
0-2
16
Śląsk Wrocław
2
0
0-3
 
OSTATNI
23.07.2017, 18:00
 
 

2:1

 
NASTĘPNY
30.07.2017, 15:30
 
 

-:-

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
2
Łukasz Sekulski
1
Arvydas Novikovas
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2017 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.