El Mundo Deprotivo
Filip  |  10 Lutego 2015  g. 14:39  |  Aktualizacja: 15 Lutego 2015  g. 21:16
Chcesz czy nie chcesz na pół roku lądujesz w górskiej dolinie między rozwrzeszczanymi Baskami... Samo życie.

Niektórzy kochają Putina, inni Chaveza, inni piszą po murach „niepodległość albo śmierć”. Jest też spora grupa ludzi, którzy po prostu pracują i niespecjalnie wdają się w kawiarniane dysputy z cyklu political fiction. Rano jadą do fabryki należącej do największego na świecie konglomeratu spółdzielni zwanego – Cooperativa Mondragon. Potem skaczą sobie na siłowni i idą spać. W weekend plecaczek i w góry. Ogólnie jako społeczeństwo są dla siebie wybitnie niemili. Szczególnie młodzi spod znaku sierpa i młota w stosunku do tych, którzy głośno deklarują, że albo nie pójdą na referendum, które kiedyś tam sobie zorganizują albo zagłosują w nim na „nie”. Zostawmy to. Polityka we wtorek rano jest wybitnie mało strawna. Poza tym, jak to mawiał prezes Ochódzki, każdy kraj ma tam jakieś swoje plusy. Do nich można z pewnością zaliczyć dobre wino w cenie jabola i kulturę porannej kawy z papierową prasą. Właśnie najważniejsze… Baskowie z prowincji Gipuzoka, niezależnie od tego czy kochają Europę czy marzą o boliwariańskiej rewolucji a’la Hugo Chavez, mają jedną sprawę kiedy naprawdę się jednoczą. Gra Real Sociedad San Sebastian – wszyscy idą do barów, restauracji i oglądają. Oczywiście i tutaj dotarła już moda na „kosę” między Realem i Barceloną ale jednak do swoich klubów wciąż są przywiązani. Zwłaszcza, że prowincji przybyła ostatnio maskotka w Primera Division w postaci Eibaru. Wróćmy jednak do porannej kawy. Kawiarnie są pełne a najbardziej rozchwytywanym dziennikiem nie jest wcale polityczny El Diaro Vasco ale właśnie El Mundo Deportivo w wersji dla prowincji Gipuzkoa. Cóż to takiego jest? Najprostsza odpowiedź to Przegląd Sportowy o specjalnie profilowany pod poszczególne prowincje - odpowiedniki naszego województwa – tylko dwa razy grubszy. Swoje wydania ma również Katalonia i Nawarra. Co więc może go wypełniać? Nie będę ukrywał, że też lubię sobie przejrzeć tą gazetę do porannej kawy. Zawartość… Strona tytułowa, druga, trzecia, czwarta… Real Sociedad – relacja z treningu, rozmowa z Moysem, wywiad z zawodnikiem,  wywiad z prezesem, zapowiedź kolejki. Strona szósta, siódma… Eibar i dość podobny schemat. Nie muszę chyba mówić jak to łączy czytelników z lokalnymi drużynami. Czy ktoś chce czy nie to i tak zaczyna interesować się tym co się u nich dzieje. Poza tym często jest to ruch dwustronny. Piłkarze grzecznie odpowiadają nikt się na nikogo nie obraża. Doskonale wiedzą, że bez El Mundo Deportivo i innych lokalnych nie mieliby racji bytu.  

W Polsce ciągle narzekamy, że nie mamy mody na oglądanie piłki, że media robią krecią robotę, że pokazują tylko zadymy. Przegląd Sportowy, który wydaje się najnaturalniejszym kandydatem aby funkcjonować w ten sposób nie wykazuje żadnej inicjatywy. Tak naprawdę skupiają się na plotkach swoich „dobrze” poinformowanych redaktorów. W przypadku Jagi po pewnych przetasowaniach w szatni… Nie są już poinformowani wcale. O lokalnych „gazetach” nie ma z resztą większego sensu pisać. Banalne wywiady i wszystko według sztampy. Poza tym zachłysnęliśmy się Internetem. Krzysztof Stanowski z weszło ogłosił koniec prasy papierowej już dobre dwa lata temu… jak widać wciąż są miejsca na świecie gdzie to działa. Niezależnie czy masz 10 lat czy 100 wciąż masz łączność z drużyną. U nas pokolenie +50 zostało praktyczni od niej odcięte.

Jest jeszcze coś czego u nas nie ma w zupełności. Może to cześć naszego charakteru. Może nie potrafimy bawić się pewnymi sprawami. Nie chcę wracać do wydarzeń z konferencji po meczu z Górnikiem… ale przekaz idzie w świat. Jedni po wyrzuceniu na trybuny jedzą chipsy z kibicami. Inni jeżdżą po konferencjach i pokazują fragment lekkiej komedii o dorastaniu w czasach późnego PRLu jako zamach na autorytet wybitnych polskich trenerów. Zawodnicy przemykają przez strefę mieszaną z kapturami na głowie i słuchawkami na uszach. Dziennikarze nawet jakby chcieli, w co wątpię, to przy takiej postawie niebyli by w stanie zapełnić codziennie 4-5 stron lokalnego wydania dziennika sportowego. Trochę jak w Wilku z Wall Street – chcesz sprzedać komuś długopis to najpierw zadbaj o to żeby go potrzebował. Wówczas spirala korzyści nakręci się i wszyscy będą zadowoleni. Zwłaszcza, że piłka to tylko kopanie dmuchanego balona. Nobla za to nie przyznają…


Źródło: zdjęcie: kiosko.net
 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Jagiellonia Białystok
26
49
50-28
2
Legia Warszawa
26
48
52-28
3
Lech Poznań
26
48
43-20
4
Lechia Gdańsk
26
46
41-32
5
Zagłębie Lubin
26
38
33-29
6
Wisła Kraków
26
37
40-41
7
Bruk-Bet
26
36
27-34
8
Korona Kielce
26
35
38-51
9
Pogoń Szczecin
26
33
37-35
10
Wisła Płock
26
32
34-37
11
Arka Gdynia
26
30
32-38
12
Ruch Chorzów
26
29
36-40
13
Śląsk Wrocław
26
29
28-41
14
Piast Gliwice
26
28
30-46
15
Cracovia
26
27
35-37
16
Górnik Łęczna
26
23
25-44
 
OSTATNI
18.03.2017, 20:30
 
 

0:0

 
NASTĘPNY
02.04.2017, 15:30
 
 

-:-

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
13
Konstantin Vassiljev
12
Fedor Cernych
8
Przemysław Frankowski
5
Taras Romanczuk
2
Karol Świderski
2
Dmytro Chomczenowski
2
Jacek Góralski
1
Rafał Grzyb
1
1
Ivan Runje
1
Gutieri Tomelin Guti
1
Damian Szymański
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2017 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.