Święto Ultry!
Morf  |  14 Lutego 2018  g. 0:52  |  Aktualizacja: 14 Lutego 2018  g. 1:05
Od wielu tygodni wiedziałem, że przed nami Kibicami Jagiellonii jest Święto Ultry. Święto nas samych, Kibiców. Wiedziałem, że muszę napisać coś co może odrobinę wzruszy starego Kibica, coś co zachęci do przyjścia Kibica w kapciach. Kilka słów, które mogą przekonać kogoś do tego aby zapoznać się z „byciem Kibicem Jagiellonii Białystok”.


Słowa wielokrotnie zbierały się w głowie, ale w żadnym razie nie były w mojej ocenie wystarczająco odpowiednie, aby się z Wami nimi podzielić.

Ultra
Cóż. Może to Was przekona.
Z Jagiellonią zetknąłem się dzięki bratu mojej Mamy. To właśnie wujek Stefan zabrał mnie po raz pierwszy na mecz. Niespełna rok po zakończeniu mundialu w Meksyku, kiedy to słuchając relacji z mistrzostw niezdarnie wydrapałem na świeżo wytapetowanej ścianie dziadkowej sypialni napis Mexico86, siedziałem później niczym posąg na murawie Stadionu Gwardii czekając na debiut Jagiellonii Białystok w Ekstraklasie. W końcu się doczekałem. Bramka Michalewicza, szał. Potem kolejne wizyty na stadionie. Płacz nierozumiejącego niczego dziecka, kiedy Henryk Mojsa kończył karierę, fala meksykańska. Potem śledzenie wyników Jagiellonii, kolejne mecze. Później spadek, kolejny awans, baraż z Sosnowcem i gorycz porażki, pikowanie w dół drużyny. Potem trzymanie kciuków za swoich chłopaków przy Jurowieckiej. Awanse, porażki, spadki. I tak wkoło. Rok za rokiem. W końcu SSJB, poznanie świetnych ludzi, klasa ludzi. Znów mecz z Widzewem, świetna oprawa do dziś chyba najlepsza, ale atmosfera wewnętrznego konfliktu. W końcu awans, świetny wyjazd do Sosnowca. Sterczenie na murawie w pszczółce z aparatem, między kibicami Zagłębia, koszulka meczowa od Darka Łatki. Pożegnanie Tomka Wałdocha – człowieka z klasą. Murawa i jej układanie przy światłach aut, potem montaż słupów oświetleniowych. Patrzenie na to wszystko z dziecięcą naiwnością. Zwykła niczym nieograniczona taka dziecięca nieskrępowana radość. Spadająca jedna z wielkich „żarówek” rozpadająca się na murawie w drobny mak. Wystawy zdjęć w galeriach, na Rynku Kościuszki. Kolejni poznawani świetni ludzie. Całość operacji stadion, burzenie, cisza, budowanie. Walka z pogodą i przeciwnościami. Projekt galeria. W końcu Puchar Polski, jego finał. Gubimy się w Borach Tucholskich. W końcu finał nasz. Szał. Potem puchary. Po raz pierwszy, potem drugi. Potem medal – pokonanie Lechii 4:2 – Łzy szczęścia chłopaków stojących obok mnie na Ultrze. Potem kolejne sezony. Kibice Razem i kolejne ciekawe inicjatywy. Pomoc dzieciakom z Domu dziecka w Krasnym. Walka o mistrza, srebrny medal, upadek duchowy w pierwszej połowie meczu z Lechem, ale potem walczymy , jeden gol, drugi, serpentyny. Minimalne pudło Tomasika. Mamy srebro, centymetrów zabrakło do Mistrza… Znów razem, łączymy siły w PJW – mimo zimna w meczu z Lechem zbieramy kosmiczną jak na czas i porę kwotę ponad 14 tysięcy złotych.


Zapewne część z Was napisze. Po co on to pisze? Po co takie rzeczy smaruje, może nawet niejeden z politowaniem popatrzy i sam do siebie rzeknie – że gość pieprzy jak połamany.

a
Ja tak nie myślę. Napisałem to wszystko w jednym celu. Ja na Jagiellonii przeżyłem niewiele, a w wielkim skrócie przedstawiłem to powyżej dalece hasłowo. Wielu z Was ma lepsze wspomnienia. Wielu takie wspomnienia ma jeszcze przed sobą. Wszyscy żyjemy szybko z dnia na dzień. Walczymy ze szkołą, nauczycielami, rodzicami, pracą, urzędami itp. - proza dnia codziennego. Tym bardziej trzeba znaleźć ten wentyl bezpieczeństwa. Jest okazja. Mecz z Cracovią, przyjeżdża z nią Michał Probierz. Musimy się stawić na meczu – z klasą. Jak umiemy najlepiej. To jednak nic w porównani z tym, że jest to mecz, kiedy sami sobie stworzymy święto. Będzie wielu dawno niewidzianych kolegów. Być może dopiero przyszłych kolegów. Ci na pewno będą. Bo przyszedł czas naszego święta, czas spotkań, miejscami po długich latach. Emigracja na meczu, też licznie się zapowiedziała. To też czas abyś i Ty, który nie masz znajomych na stadionie mógł przyjść. Przyjść, aby tych ludzi poznać. Przejść się razem w przemarszu z Rynku Kościuszki i razem dopingować w świetnej atmosferze swój zespół. Warto. Może kiedyś Ty w taki lub inny sposób zdobędziesz coś wspaniałego. Niepodrabialne wspomnienia i przyjaźnie. Takie prawdziwe. Nie oparte na kalkulacji, materialnych dobrach, oczekiwaniach i synekurach. Bez gradacji kto ma lepiej, a kto gorzej.



Bo tu można zdobyć coś czego nikt i nigdy nie będzie Ci w stanie odebrać. Nie umiem określić co, ale wiem że to coś jest niezwykłe, eteryczne i unikatowe. Ja już nie mogę się doczekać, a Ty?...
 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Legia Warszawa
37
70
55-35
2
Jagiellonia Białystok
37
67
55-41
3
Lech Poznań
37
60
53-34
4
Górnik Zabrze
37
60
68-54
5
Wisła Płock
37
57
53-45
6
Wisła Kraków
37
55
51-42
7
Zagłębie Lubin
37
52
45-42
8
Korona Kielce
37
49
49-54
9
Cracovia
37
50
51-52
10
Śląsk Wrocław
37
50
50-54
11
Pogoń Szczecin
37
45
46-54
12
Arka Gdynia
37
43
46-48
13
Lechia Gdańsk
37
39
46-58
14
Piast Gliwice
37
37
40-48
15
Bruk-Bet
37
36
39-66
16
Sandecja Nowy Sącz
37
33
34-54
 
OSTATNI
20.05.2018, 18:00
 
 

2:1

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
9
Arvydas Novikovas
5
Karol Świderski
5
Taras Romanczuk
5
Cillian Sheridan
5
Martin Pospisil
4
Przemysław Frankowski
4
Łukasz Sekulski
3
Fedor Cernych
3
Bartosz Kwiecień
3
Roman Bezjak
2
Piotr Wlazło
1
Nemanja Mitrovic
1
Jakub Wójcicki
1
Łukasz Burliga
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2018 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.