Patrzę przez okno w moim białostockim mieszkanku i co widzę? Ano widzę krajobraz, który zdecydowanie pasuje do skoków, zjazdów czy biegów narciarskich, łyżwiarstwa czy innego hokeja, ale z całą pewnością nie do gry w piłkę nożną! Zresztą nawet zdaje mi się, że wielkimi krokami zbliżają się zimowe igrzyska olimpijskie…
Od ostatniego kopnięcia piłki w wykonaniu piłkarzy Jagiellonii w zaległym meczu II kolejki „ekstraszkapy” z Motorem Lublin (14.12 ub.r.) mija bagatela półtora miesiąca. Półtora miesiąca bez „najlepszej ligi świata” i naszej kochanej „Jagi”! Doprawdy nie wiem, jak my, kibice, to przeżyliśmy?
Inauguracja wiosennych rozgrywek – a tak po prawdzie ich II kolejki (bo pierwszą rozegrano awansem jeszcze w grudniu) – nastąpi w piątek, 30 stycznia, o godzinie 18.00 w Lubinie, gdzie miejscowe „Miedziaki” podejmą katowickie „Blaszoki”. Ot, takie metalowe derby nam się szykują… ;-). Jagiellonia wybiegnie na boisko dzień później w „sercu” Łodzi, gdzie o 17.30 zmierzy się z uzbrojonym po zęby w przerwie zimowej Widzewem. Ale to temat na osobny artykuł.
Oczywiście w tzw. „międzyczasie” coś tam się w naszej piłce kopanej działo. Ekstraklasowicze udali się w komplecie na zimowe obozy treningowe przed początkiem rundy wiosennej, a wyobraźnię ich kibiców rozpalały transfery zawodników odchodzących i przychodzących do zespołów. Trzeba przyznać, że na tle innych drużyn „Jaga” prezentowała się na tym polu bardzo… hmmm… powściągliwie (?).
Nie dotyczy to oczywiście rubryki „odejścia”, bo tu Jagiellonia „rozbiła bank”, transferując do FC Porto Oskara Pietuszewskiego za 10 mln „jurków”, wliczając w to bliżej nieokreślone bonusy. Z drużyną pożegnali się też dwaj inni skrzydłowi – Hiszpan Alex Cantero (7 meczów i zero liczb w żółto-czerwonych barwach) oraz Duńczyk Louka Prip (728 minut w 16 meczach we wszystkich rozgrywkach, okraszone 2 asystami). Delikatnie mówiąc, dyrektor Masłowski wysoko w swoim zawodowym CV tych transferów raczej nie umieści…
Na tę chwilę mówi się też o możliwości odejścia Afimico Pululu (Dynamo Kijów, MLS) oraz Dusana Stojinovicia (MLS). I to już byłyby bardzo poważne osłabienia, bo gra ofensywna Jagiellonii w dużej mierze opierała się na Afimie, a Dušan w bieżących rozgrywkach wyrósł na czołowego środkowego obrońcę drużyny.
To tyle, jeśli idzie o ubytki kadrowe „Jagi” zimą. Te faktyczne. Bo potencjalny jest jeszcze jeden. Rubryka „przychodzą” wygląda dziś niestety mega skromnie, bo figuruje w niej jedynie nazwisko lewego obrońcy z Portugalii – Guilherme Montolii, którego przyjście i tak może oznaczać wypożyczenie do ŁKS-u Łódź Cezarego Polaka, więc kadry nam realnie nie poszerzy. Mówi się też o możliwym wypożyczeniu 21-letniego napastnika Saragossy, Sameda Baždara, ale tu chyba w grę wchodzi ewentualna „podmianka” w przypadku odejścia Pululu. I to tyle.
Nie ma co ukrywać, że kibice „Żółto-Czerwonych” liczyli na więcej. Szczególny niepokój budzi brak wzmocnień na skrzydłach, które już jesienią prezentowały się bardzo słabo, a teraz ubywa nam jeszcze dodatkowych trzech zawodników. Żadna inna pozycja w drużynie nie jest obsadzona tak słabo, bo na chwilę obecną zostajemy z zaledwie dwoma skrzydłowymi i nawet nie wiem, czy w przypadku Alexa Pozo można użyć słowa „nominalny”.
W trakcie obozu w Belek Jagiellonia miała zaplanowane cztery sparingi, ale tak po prawdzie udało się rozegrać trzy. A konkretnie – dwa i pół. Pierwszy z LASK Linz sromotnie „przerżnęliśmy” 1:4, w drugim zremisowaliśmy 1:1 z CSKA 1948 Sofia, by w ostatnim, przerwanym w przerwie przez deszcz, pokonać serbski FK Čukarički 3:0. Czyli forma „Żółto-Czerwonych” z meczu na mecz rosła. Oby przeniosło się to na rozgrywki ligowe!
Kibice „Jagi” nie tracą ducha, o czym świadczy wyprzedany w przedsprzedaży pociąg specjalny na mecz z „Armią Czerwoną” w Łodzi. Trzeba jednak lojalnie powiedzieć, że o sukces w lidze będzie piekielnie trudno. Wprawdzie ruchy trenerskie na linii częstochowscy „Medalieros” – koleżanka „zza Buga” mogą sprawić, że obie te drużyny będą przeżywały na wiosnę ciężkie chwile. Mogą, ale nie muszą. Zwłaszcza że tabela „ekstraszkapy” jest diabelnie płaska i praktycznie trzy kolejki mogą ją wywrócić do góry nogami!
Osobiście uważam, że sympatyczne skądinąd „Orlęta” z Płocka zaliczą na wiosnę zjazd, bo ileż razy można przepychać mecze „kolanem”, mając bardzo wąską i – co tu dużo mówić – średniej jakości kadrę. Górnik Zabrze stracił wprawdzie Ousmane’a Sowa, ale oni do takiej sytuacji zdążyli się już przyzwyczaić, bo praktycznie co rundę odchodzą od nich największe gwiazdy, a dyrektor Milik potrafi te braki bardzo szybko i logicznie uzupełnić. Zimą przyszedł do nich np. uważany swego czasu za wielki talent Michał Rakoczy. Jak go „odgruzują”, będą mieli z niego w Zabrzu pożytek.
Moim zdaniem „Poldki” będą walczyć o najwyższe miejsca w „ekstraklapie” do samego końca. To samo dotyczy oczywiście poznańskich „Ishaków”, posiadających chyba najsilniejszy skład w całej lidze. Jak jeszcze podleczą legion swoich „rekonwalescentów”, to mogą być trudni do powstrzymania. Z szeroko pojętej czołówki najbardziej kadrowo poharatana została Cracovia, a dużymi znakami zapytania pozostają możliwości włączenia się do walki o czub tabeli „Taborytów” z Radomia oraz „Miedziaków” z Lubina.
Największe wrażenie robią oczywiście wzmocnienia „czerwonoarmiejnej” strony Łodzi, gdzie na transfery wydano – jak na polskie warunki – niebotyczną kwotę 10 mln euro. Ciekawych ruchów dokonało też kilka innych klubów, jak katowickie „Blaszoki” czy kieleckie „Scyzoryki”. Jednym słowem – będzie ciekawie.
Wprawdzie Boże Narodzenie i Nowy Rok, czyli czas składania sobie życzeń, mamy już za sobą, ale z tego miejsca chciałbym życzyć nam wszystkim, aby Jagiellonia w każdym meczu tego sezonu zdobywała trzy punkty, a na jego koniec byśmy mogli wszyscy razem spotkać się na Rynku Kościuszki. Wiadomo w jakim celu :-).
Fox