Nie będę już przedstawiał naszego najbliższego rywala. W tej chwili chyba każdy wie, jak dużą marką w Polsce stał się klub spod Jasnej Góry i jakie sukcesy miał na przestrzeni kilku ostatnich lat. Ba, nawet w obecnym sezonie zajął drugie miejsce w fazie ligowej Ligi Konferencji, meldując się bez porażki w fazie pucharowej na etapie 1/8 finału. Odpadł, podobnie jak „Duma Podlasia” ze sławną Fiorentiną, przegrywając jednak oba spotkania z Włochami po 1:2.
Największą stratą dla zespołu Rakowa najpewniej było pożegnanie trenera Marka Papszuna podczas zimowej przerwy w rozgrywkach, który wolał wałęsać się po dolnych rejonach tabeli w barwach Legii, od realnej próby zdobycia kolejnego mistrzostwa Polski i przelotu helikopterem nad Częstochową. W miejsce tego szkoleniowca włodarz klubu z województwa śląskiego, Michał Świerczewski ściągnął Łukasza Tomczyka z Polonii Bytom, czym rozstroił świetnie prezentującą się jesienią drużynę „Królowej Śląska. Nowy trener nie zadowolił jednak właściciela i po przegranym finale PP z Górnikiem Zabrze (0:2) został zwolniony.
I tak oto dochodzimy do trzeciego już w tym sezonie trenera „Medalików”, czyli Dawida Kroczka, który zadebiutował w tej roli w ostatni piątek i pokonał na własnym terenie Koronę Kielce 2:0 po bramkach Diaby’ego-Fadigi oraz Bulata.
Aktualnie Raków zajmuje trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy, z taką samą liczbą punktów, co druga Jagiellonia i czwarty Górnik (po 49). Wszystkie te zespoły mają realną szansę na wicemistrzostwo Polski, które to premiowane jest udziałem w drugiej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. W mini-tabeli prowadzą Zabrzanie, którzy wygrali wszystkie mecze z bezpośrednimi rywalami, dlatego "Duma Podlasia" dla spokoju musi mieć conajmniej o jedno oczko więcej na koniec sezonu.
Jagiellonia, jeśli chce zdobyć medal w trzeciom sezonie z rzędu, nie może dzisiejszego meczu przegrać. To jest także dobry moment do zrewanżowania się Rakowowi za listopadową porażkę przy Słonecznej (1:2). Poza tym pewne rachunki do wyrównania z Dawidem Kroczkiem ma Adrian Siemieniec. Obaj trenerzy mierzyli się ze sobą już 4 razy, a szkoleniowiec „Żółto-Czerwonych” ani razu nie wyszedł zwycięsko z tych potyczek, przegrywając aż 3 z nich i 1 remisując.
Pierwszy gwizdek sędziego Szymona Marciniaka usłyszymy o 20:30. Oby ostatni był szczęśliwy i obwieścił 3 punkty dla Jagiellonii!
Do boju BKS!
3:2
-:-