Na „Blaszoku” dali sobie po dwa razy
Fox  |  17 Maja 2026  g. 21:22
Po środowej victorii pod Jasną Górą Jagiellonia przeniosła się do stolicy województwa śląskiego, aby w niedzielę 17 maja rozegrać ostatni mecz wyjazdowy w tym sezonie. Naszym przeciwnikiem była druga najlepiej punktująca na wiosnę drużyna „ekstraszkapy”, czyli GKS Katowice. Lepszy w tej materii był jedynie świeżo koronowany mistrz Polski, czyli Lech Poznań.

Tak więc z miejsca było wiadomo, że ani lekko, ani przyjemnie na katowickim „Blaszoku” nie będzie. Zwłaszcza że miejscowi ciągle liczą się w walce o europejskie puchary, których w stolicy Górnego Śląska nie było od ponad 20 lat! To tak dla naszych podwórkowych malkontentów, którym wydaje się, że gdy raz już coś jest dane, to tak będzie zawsze…

„Jaga” w Katowicach wybiegła na boisko z jedną zmianą w składzie, w za przeproszeniem stosunku do wspomnianego meczu z „Medaliką”. Tarasa, który „wykartkował się” w środowym spotkaniu, zastąpił nasz wychowanek Eryk Kozłowski i, uprzedzając nieco rozwój wydarzeń, trzeba napisać, że niełatwemu zadaniu zastąpienia naszego kapitana podołał.

Początek meczu był dla „Żółto-Czerwonych” tak miły jak panująca w Katowicach aura – mokro, ponuro i do domu daleko. „Gieksa” rzuciła się na nas jak rolnik na unijne dopłaty. Miejscowi, niesieni dopingiem kompletu publiczności (ponad 14 600 widzów), bardzo szybko napoczęli „Jagę”. Norweg o jakże skandynawskim nazwisku Markovic przedarł się prawą stroną, sprytnie wrzucił piłkę do Kowalczyka, który dośrodkował, a dzieła zniszczenia dopełnił niezawodny Bartosz Nowak. Była 3. minuta spotkania, więc w wypełnionym po brzegi sektorze kibiców gości, których w Katowicach pojawiło się grubo ponad 1000 głów, zapanowała lekka konsternacja. Czyżby miała nas czekać powtórka z grudniowego starcia w Pucharze Polski, kiedy to kapitan GKS zapakował nam „dwupak”?

Szczęśliwie Jagiellonia dość szybko otrząsnęła się z przewagi „Blaszoków” i sama zaczęła stwarzać groźne sytuacje pod bramką gospodarzy. W 20. minucie po przepięknej zespołowej akcji w poprzeczkę uderzył Imaz, a po chwili Pululu zmarnował doskonałą sytuację, stojąc kilka metrów od bramki miejscowych.

„Nadejszła jednak wiekopomna chwila”, że tak „pojadę Pawlakiem” z „Samych Swoich”. W 31. minucie okazało się, że jest w Jagiellonii życie bez dośrodkowań Bartka Wdowika z rogów. Sergio Lozano, podobnie jak w Częstochowie, posłał idealne „ciasteczko” na głowę Bernardo Vitala, któremu wyraźnie spodobało się strzelanie bramek. Portugalczyk zaliczył swoje trzecie trafienie w tym sezonie, doprowadzając do remisu. Tak też zakończyła się I połowa tego meczu.

Nie ukrywam, że z lekkim niepokojem oczekiwałem na jego drugą odsłonę, bo w ostatnim czasie Jagiellonia dała się poznać jako zespół niepotrafiący rozegrać pełnych 90 minut na równym, wysokim poziomie. A tu taka niespodzianka! Nasi piłkarze zaraz po wyjściu z szatni przystąpili do dalszego „orania” miejscowych, którzy nie potrafili dotrzymać białostoczanom tempa.

Wreszcie po jednej z naszych akcji, w których sędzia Raczkowski mógł trzykrotnie zagwizdać karnego, zdecydował się wskazać na „wapno” w polu karnym gospodarzy. Wydarzyło się to po faulu na… Vitalu. Brawo Bernardo! Egzekucji dokonał niezawodny Pululu i w 56. minucie wyszliśmy na prowadzenie.

W 64. minucie trener Siemieniec dokonał dwóch zmian. Z boiska zeszli Pululu i Lozano, a w ich miejsce pojawili się Mazurek i Bazdar. Z miejsca odniosłem wrażenie, że gra „Żółto-Czerwonych” zaczęła tracić na impecie, czego efektem był gol wyrównujący Borji Galana w 79. minucie. Gol z rodzaju „stadiony świata”, trzeba przyznać – Hiszpan huknął z dystansu i piłka po odbiciu się od poprzeczki wpadła do bramki strzeżonej przez Abramowicza. Nasz golkiper chyba niewiele mógł w tej sytuacji uczynić. Choć nie wszyscy w Redakcji podzielają moje zdanie ;-). Podobnie jak w meczu z Pogonią, nieudaną próbą zablokowania tego strzału (wówczas podania) „popisał się” wprowadzony kilka minut wcześniej Kamil Jóźwiak.

Taki przebieg wydarzeń nie załamał jednak „Żółto-Czerwonych”, którzy wyraźnie chcieli zgarnąć na „Blaszoku” pełną pulę. Przepiękny strzał z dystansu oddał Kozłowski. Potem głową strzelał Bazdar i wreszcie z wolnego Szmyt. Wszystkie te próby obronił bramkarz gospodarzy. Przy ostatnim strzale meczu w wykonaniu Bazdara nie musiał interweniować, gdyż nasz napastnik przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Szkoda. Wielka szkoda, bo Jagiellonia była w tym meczu duuużo lepsza od GKS. Oddaliśmy na bramkę miejscowych 16 strzałów (7 celnych), czyli dwukrotnie więcej od „Blaszoków”. Dotyczy to zresztą praktycznie wszystkich meczowych statystyk.

Remis bardzo mocno skomplikował Jagiellonii walkę o srebrny medal w bieżących rozgrywkach. Przed ostatnią kolejką mamy tyle samo punktów co drugi Górnik Zabrze (53 pkt), z którym mamy niekorzystny bilans bezpośrednich potyczek i jako że obie drużyny za tydzień rozgrywają domowe spotkania, ciężko jest liczyć na potknięcie „Poldków” w meczu z „Cyganerią” z Radomia. Ale dopóki piłka w grze…

 
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Lech Poznań
32
56
57-42
2
Jagiellonia Białystok
32
52
53-39
3
Górnik Zabrze
32
50
43-36
4
Raków Częstochowa
32
49
45-39
5
GKS Katowice
32
48
48-42
6
Zagłębie Lubin
32
48
45-36
7
Wisła Płock
32
45
32-35
8
Radomiak Radom
32
44
49-44
9
Legia Warszawa
32
43
36-36
10
Motor Lublin
32
42
43-46
11
Pogoń Szczecin
32
41
45-48
12
Piast Gliwice
32
41
40-41
13
Cracovia
32
40
35-38
14
Widzew Łódź
32
39
39-39
15
Korona Kielce
32
39
38-39
16
Lechia Gdańsk
32
38
59-60
17
Arka Gdynia
32
36
32-55
18
Bruk-Bet
32
28
37-61
 
 
Bramki
Zawodnik
13
Afimico Pululu
13
Jesus Imaz
3
Taras Romanczuk
3
Dimitris Rallis
3
Samed Bazdar
3
Oskar Pietuszewski
3
Sergio Lozano Lluch
2
Bernardo Maria Morais Cardoba Vital
2
Alejandro Pozo
2
Kajetan Szmyt
1
Dawid Drachal
1
Bartosz Mazurek
1
Leon Flach
1
Norbert Wojtuszek
1
Youssuf Sylla
1
Yuki Kobayashi
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2026 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.