Raków na zakręcie (zajezdni)
Raków Częstochowa znajduje się w trudnym momencie sezonu. Zajmują ostatnie miejsce w Ekstraklasie z dorobkiem zera (!) punktów na swoim koncie. Fakt, że tych meczów rozegrali tyle co my, czyli 3, nie powinien być okolicznością łagodzącą. Dodatkowo, oprócz tego, w czwartkowy wieczór pożegnali się z Ligą Konferencji, ulegając przed własną publicznością po dogrywce Hajdukowi Split 2-3. Jeśli mielibyśmy wybrać moment rozegrania spotkania z Rakowem w sezonie, to właśnie byłby ten moment. Morale? Raczej niedobre. Zmęczenie? Dodatkowe 30 minut w przegranym spotkaniu nie będzie sprzyjać regeneracji. Forma zespołu? Nie czarujmy się, jest kilka nazwisk, które się wyróżniają, a cała reszta gra słabo lub poniżej oczekiwań. Terminarz Rakowa? Jagiellonia, Górnik, Lech... No raczej „średnio” przyjemny.
Zatrzymać Lamine Diaby-Fadigę
Oczywiście bardzo dobrą dyspozycję ma Mahir Emreli (dwie bramki z Hajdukiem Split, asysta z Cracovią), ale z sentymentu uważam, że bardziej powinniśmy uważać na Lamine Diaby-Fadigę. Po powrocie do składu, a ściślej od spotkań z Hajdukiem, naprawdę pokazuje niesamowitą jakość. Dobrze nam znany, nasz eks (szkoda), „Diabeł” to naprawdę wartość dodana ostatnich spotkań, chociaż zakończonych bez happy endu. Bramka w Chorwacji na 2-2 po pięknej akcji w ostatniej minucie doliczonego czasu gry, bramka w Częstochowie z rzutu karnego (wcześniej nieuznana ze względu na pozycję spaloną). Nasz blok defensywny będzie miał „co robić”, a patrząc, w jakiej dyspozycji znajdują się nasi boczni obrońcy, to naprawdę zadanie będzie z kategorii tych bardzo trudnych.
Raków w Ekstraklasie – stabilnie, trzy razy „w łeb” po 1:2
Ostatnie miejsce w Ekstraklasie? To jest dopiero początek sezonu, ale takie porażki z Cracovią (akurat w Krakowie nigdy im nie szło), we Wrocławiu czy u siebie z Wisłą Płock po prostu nie przystoją pucharowiczowi. Widać brak Marka Papszuna. Mam wrażenie, że odszedł i od tej pory Raków już nie jest „tym” Rakowem i że Dawid Kroczek nie dorówna osiągnięciom wspomnianego wcześniej trenera. Śląsk Wrocław, a może bardziej trafnie Śląska Samiec-Talar Wrocław, jest uwieszony na barkach Piotra i to od jego pomysłu zależy, jak się zaprezentuje w meczu. Jednak wybitnie obsadzona pozycja kontra nazwiska w Rakowie? Taka porażka nie powinna się przytrafić... Wisła Płock to przede wszystkim bardzo kosztowny błąd młodego bramkarza – Wiktora Żółneczko. Podpowiem tylko, że nie miał okazji na rehabilitację. Od tamtej pory nie zagrał ani minuty. Mam nadzieję, że zachowamy prawo serii, a Raków konsekwentnie dorzuci 4. porażkę w lidze.
Poprzedni sezon 3 za 3
W zeszłym sezonie Jagiellonia przegrała z Rakowem w Białymstoku 1-2 – jeszcze pod wodzą Marka Papszuna. Dwie bramki zdobył Oskar Repka (miał dzień konia), dla nas honorowe trafienie zanotował Afimico Pululu. W Częstochowie, już pod wodzą Dawida Kroczka, wygraliśmy 2-0. Pierwszą bramkę zdobył Yuki Kobayashi, drugą dorzucił Kajetan Szmyt. To zwycięstwo przybliżyło nas do 3. miejsca na koniec sezonu i było niemalże w tamtym momencie konieczne. Jednym zdaniem, nasza wygrana w Częstochowie to nie byłoby nic wyjątkowego (przedostatni mecz również był zwycięski) i zakładając prawo serii, jak najbardziej realne.
Jaga na fali, trzeba wykorzystać dobry moment
Jagiellonia przeszła przez eliminacje do Ligi Europy bez porażki, notując przy tym 3 zwycięstwa. W lidze na 3 spotkania wygrała dwa (Korona Kielce i Motor Lublin) i przegrała jedno (z Widzewem Łódź, od którego była po prostu lepsza). Formę zdaje się łapać (chyba...) Jesus Imaz. Na razie strzela tylko z karnych i marnuje znakomite sytuacje, ale może to będzie jego mecz? Pod formą są nasi boczni obrońcy, ale też w przypadku Montoi trzeba powiedzieć, że jest to jego stabilna dyspozycja – od początku sezonu. Na lidera środka wyrasta Anders Klynge. Znakomitą zmianę w ostatnim meczu (kolejną zresztą!) dał Eryk Kozłowski, który uratował nasze zwycięstwo z Iberią 1999 w doliczonym czasie gry. Skrzydła są już nie tylko teoretyczne. Ousmane Sow, Jeremy Agbonifo i przede wszystkim Kajetan Szmyt – mamy kim straszyć z przodu. Ale tak jak zawsze, o wyniku zdecyduje dyspozycja dnia i mental. Ten jest po naszej stronie. Raków ma dodatkowe 30 minut w nogach. Gdyby jeszcze dogrywka zakończyła się zwycięstwem, to regeneracja byłaby inna. Jagiellonio, to jest dobry moment na 3 punkty. Do boju!
Orzech
1:2
-:-