W najbliższy czwartek, 3 września, o godzinie 20.30 Jagiellonia zmierzy się w Poznaniu z tamtejszym Lechem w ramach zaległego meczu V kolejki „ekstraklapy”.
Po sześciu kolejkach, w których jednak zarówno miejscowi, jak i Jagiellonia rozegrały jedynie po 4 spotkania, „Kolejorz” jest na II miejscu z 10 pkt, zaś „Jaga” ma na swoim koncie o punkcik mniej i jest w tabeli szósta.
Jest to prawdziwe starcie gigantów naszej „ekstraszkapy”. Oczywiście „Ishaki” są zespołem znacznie bardziej utytułowanym, ale w ostatnich latach oba kluby idą jak rasowe konie wyścigowe na Służewcu – łeb w łeb. Do tego spotkają się dwie drużyny, które jako jedyne będą reprezentowały nasz kraj jesienią i zimą w europejskich pucharach. I to Jagiellonia przeszła przez eliminacje do Ligi Europy w zdecydowanie lepszym stylu niż czwartkowi gospodarze. Co oczywiście niekoniecznie jest w smak wielu krajowym komentatorom sceny piłkarskiej.
Ale wracajmy na ziemię. Europejskie rozgrywki dopiero za dwa tygodnie. My skupmy się na najlepszej lidze świata ;-)! Krótka lekcja historii na początek. Dotychczas obie drużyny spotkały się ze sobą 57 razy. W 26-u spotkaniach górą byli nasi czwartkowi przeciwnicy, 11 razy padł remis, a „Jaga” wygrywała 20-krotnie. W bramkach 106:67, na korzyść „Kolejorza”. Dawno już jednak minęły czasy, gdy niemal każda wizyta „Żółto-Czerwonych” w stolicy „krainy podziemnej pomarańczy” kończyła się srogim wp...m, przy okazji którego miejscowi pakowali nam nawet „pięciopaki”. Zresztą nawet przy Słonecznej, w naszym domu, bywało niewiele lepiej. Stąd właśnie wzięła się ogromna przewaga miejscowych, jeśli chodzi o bilans bramkowy. Po co wspominam o tych mrocznych czasach? Ano dlatego, aby uświadomić co niektórym Czytelnikom, jak ogromny progres stał się udziałem „Jagi” w ostatnich latach. Naprawdę miło czyta się wypowiedzi kibiców „Kolejorza”, którym zaczynają szwankować zwieracze na myśl o naszej wizycie :-)!
W poprzednim sezonie wizyta Jagiellonii w Poznaniu zakończyła się remisem 2:2 po naprawdę znakomitym spotkaniu, zaś rewizyta „Ishaków” w Białymstoku na wiosnę to bezbramkowy remis. Był to jednak wynik, który ustawił Lecha w jego walce o obronę tytułu mistrzowskiego, a Jagiellonię skazał na walkę o puchary do ostatniej kolejki sezonu 2025/2026. Jagiellonia zagrała w tym meczu bez swojego Kapitana, gdyż kontuzjowany Taras Romanczuk zasiadł jedynie dla postrachu na ławce rezerwowych, a w Jego miejsce wybiegł Kacper Kozłowski, dla którego był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie.
W czwartek to miejscowi zagrają bez swojego kapitana, gdyż Mikael Ishak jeszcze przez kilka tygodni będzie leczył kontuzję. Pomimo absencji swojej najlepszej „strzelby” Poznaniacy osiągają jesienią naprawdę dobre wyniki. Z tym że Jagiellonia też nie ma się czego wstydzić! Wygrane z kielecką „Crown”, „Paconów Boys” z Lublina i wreszcie w niedzielę z częstochowską „Medalicą” naprawdę pokazują wzrastającą formę naszych „ulubionych ulubieńców”. Oczywiście zostaliśmy w międzyczasie „rozbici w pył” przez łódzki „łajzew”, no ale przegrać z przyszłym mistrzem Polski to przecież nie wstyd ;-)
Ale wracając do sytuacji kadrowej, to wygląda ona w białostockich szeregach naprawdę dobrze. Pod „Bright Mountain” nie zagrał wprawdzie Agbonifo, ale mamy przecież na tę pozycję Osmana Sow, który w ostatnim spotkaniu „rozdziewiczył” swoje konto w Jagiellonii. Gdy piszę te słowa, gruchnęła informacja, iż „żółto-czerwone” szeregi wzmocnił kolejny skrzydłowy, nasz kat z ostatniego meczu z Lechią Gdańsk (strzelił 2 gole dla gdańszczan) – Aleksandar Cirkovic. A w powietrzu czuć zapach kolejnych wzmocnień. Mówi się m.in. o napastniku ateńskiego Panathinaikosu, Milosu Pantovicu. Nad Białymstokiem krąży też widmo naszego byłego zawodnika, Bartosza W., ale pożyjemy – zobaczymy. Jedno jest jednak pewne. W Poznaniu pojawiają się bowiem utyskiwania, iż to „Jaga” ma szeroką i mocną kadrę, a oni w Poznaniu przespali ostatnie okienko transferowe. Ale to ich, a nie nasze problemy.
Kto może pojawić się w Poznaniu, a komu to nie będzie dane, niech wysyła pozytywne fluidy w każdy możliwy sposób, bo „Jadze” ewentualny tryumf pozwoli nie tylko wskoczyć na podium „ekstraszkapy”, ale i mocno podbudować morale przed rozpoczynającymi się rozgrywkami Ligi Europy. Do boju ma Jagiellonio!