Mecz rozpoczął się od drobnej nerwówki i kilku niedokładności w rozegraniu, ale z czasem Żółto-Czerwoni zaczęli dyktować warunki gry. Wynik otworzył się w dziewiętnastej minucie po fenomenalnym kontrataku. Znakomitym przeglądem pola wykazał się Prelec, który jednym podaniem uruchomił Szmyta. Nasz zawodnik ruszył z własnej połowy jak rasowy sprinter i na chłodno przelobował bezradnego Niemczyckiego. Jaga kontynuowała napór, co przyniosło kolejny efekt tuż przed zejściem do szatni. Sow popisał się nie lada sprytem przed polem karnym. Z łatwością przeszedł dwóch obrońców Śląska i mierzonym strzałem od słupka wpakował piłkę do siatki. Niestety, już wtedy dało się zauważyć bardzo dyskusyjną dyspozycję arbitra, który przymykał oko na ostre, fizyczne starcia, w tym ciosy w twarz lądujące na Romanczuku i strzelcu drugiego gola.
Na drugą połowę goście wyszli z dwiema zmianami, co zwiastowało trudniejszą przeprawę. Gra stała się szarpana, a już w 51. minucie mocno poobijany Sow musiał ustąpić miejsca Conceicao. Z czasem przewaga zaczęła topnieć, a wrocławianie wprowadzili na murawę Semedo (za Dembele). Sędzia Malec przypomniał sobie o posiadaniu kartek dopiero w 65. minucie, słusznie temperując Anderssona. Widząc, że mecz wymyka się spod kontroli, trener Siemieniec zdecydował się na potrójną roszadę. W 70. minucie Imaz, Wdowik zmienili kolejno Lozano i Polaka. Najwięcej kontrowersji przyniosła jednak sytuacja z 74. minuty. Po niezwykle długiej i mozolnej analizie VAR, sędzia dopatrzył się przewinienia Montoi w szesnastce, dyktując rzut karny i karząc Hiszpana żółtą kartką. Prezent pewnie wykorzystał Samiec-Talar. Końcówka to już klasyczna walka o przetrwanie. Komplet punktów zawdzięczamy fantastycznej interwencji Sławka z 89. minuty, który w cudowny sposób zatrzymał uderzenie Semedo. Taktyczne zmiany w doliczonym czasie, kiedy to Konstantopoulos z Kozłowskim zmienili Preleca i Klynge, pomogły utrzymać wynik. Ostatecznie wygrywamy i z optymizmem możemy pakować walizki do Grecji.
Zwycięstwo ze Śląskiem choć wyszarpane w ogromnych bólach, to cenny zastrzyk tlenu. Najważniejsze, że dopisujemy na nasze konto komplet punktów, nie pozwalamy uciec ligowej czołówce. Teraz drużyna musi błyskawicznie zresetować głowy, wyciągnąć wnioski z nerwowej drugiej połowy, aby zagrać z Olympiakosem o pełną pulę.
Jagiellonia Białystok – Śląsk Wrocław 2:1 (2:0)
Jagiellonia Białystok:
Abramowicz - Wojtuszek, Vital, Montoia, Polak (71.Wdowik) - Romanczuk - Sow (51.Conceicao), Lozano (71.Imaz), Klynge (90.Kozłowski), Szmyt - Prelec (90.Konstantopoulos)
Śląsk Wrocław:
Niemczycki - Matsenko, Ba, Malec - Timossi (70.Yriarte), Shabani, Tomasiewicz (46.Linetty), Linares - Samiec-Talar (86.Żulewski) - Banaszak (46.Marjanac), Dembele (60.Semedo)
Sędzia główny: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 16 673
2:1
-:-