Trener przed spotkaniem zdecydował się na sporą rotację, a może bardziej by pasowało nazwać to rewolucją! Dokonał ośmiu zmian, a w podstawowym składzie w porównnaiu z poprzednim spotkaniem z Anderlechtem wyszlo: Rodrigo Conceição, Guilherme Montoia oraz Nika Preleca. Największym zaskoczeniem na pewno był debiut Michała Perchela.
Na pewno w porównaniu do ostatnich meczów od samego początku było widać ogromną Od pierwszego gwizdka sędziego Damiana Kosa można było zauważyć większą determinację Jagiellonii i jazdę na przysłowiowych "tyłkach". Bardzo aktywny był Sergio Lozano, który jako pierwszy stworzył zagrożenie pod bramką Wisły Płock. W 9 minucie mieliśmy pierwszą kontrowersję, gdy w polu karnym był stempel na nodze Jesusa Imaza. Oczywiście sędzia oraz VAR bez reakcji. Goście próbowali się odgryzać, ale obrona była wyjątkowo uważna, dodatkowo w bramce bardzo pewnie sprawował Michał Perchel. Na przerwę schodziliśmy przy bezbramolwym remisie.
Druga połowa tak naprwdę rozpoczęłą się po niecałej godzinie gry. Przez pierwszy kwadrans nie działo się nic emocjonującego. Duże ożywnienie w nasze poczynania wniosły zmiany na skrzydłach. Ousmane Sow i Kajetan Szmyt zastępili w 58 minucie Cirkovicia i Agbonifo. Nie można było odmówić im zaangażowania, ale konkretów po prostu zabrakło.
Sporo w ostatnim czasie mówi się o kontrowersjach sędziowskich i takiej też znów doczekaliśmy się w 78 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i przedłużeniu piłki ta trafiła w rękę obrońcy Wisły Płock. Sędzie bez wahania wskazał na 11 metr. Kiedy do piłki podszedł i ustawił ją Kajetan Szmyt, a piłkarze gości powoli opuszczali okolice pola karnego, Damian Kos został przywołany do monitora. Oczywiście towarzyszyły mu skonsternowane reakcje trybun. I ten niepokój przerodził się w kontrowersję, ponieważ sędzia odwołał rzut karny!
Całe zdarzenie podziałało jednak na Jagiellonię w odpowiedni sposób. W 83 minucie po akcji rezerwowych objęliśmy w końcu prowadzenie. Z pierwszej piłki do Kajetana Szmyta zagrał Guilerme Montoia, a ten dośrodkował w okolice 6 metra. Znakomicie odnalazł się tam Ousman Sow i uderzeniem głową zdobył bramkę.
Do końca spotkania Jagiellonia pilnowała wyniku i pomimo, że w doliczonym czasie gry Leszczyński zapędzał się nawet pod koło środkowe boiska nie przełożyło się to na groźne sytuacje ze strony gości. Kiedy upłynęła 8 minuca odliczonego czasu gry i gwizdek zabrzmiał poraz ostatni, wszyscy na stadionie poczuli ogromną ulgę. Po 4 porażkach z rzędu udało się zwycieżyć w Ekstraklasie! Oby to był moment zwrotny jeśli chodzi o ligę, ponieważ starta do lidera jest już naprawdę duża i jeśli marzymy o kolejnym roku w europejskich pucharach czas nadrabiać punkty.
Jagiellonia Białystok 1:0 (0:0) Wisła Płock
83’ - O. Sow
Jagiellonia: Perchel – Conceição, Konstantopoulos, Stojinović, Montoia – Romanczuk (C), Lozano (89’ Kozłowski) – Agbonifo (58’ O. Sow), J. Imaz (71’ Klynge), Cirković (58’ Szmyt) – Prelec (89’ Rallis)
Wisła: Leszczyński – Haglind-Sangre, Kamiński, A. Silva – Rogelj, Pršić (82’ Flis), Tavares (13’ Hiszpański), Gallapeni – Akere (58’ Kobacki), Kun (82’ Hamulić) – Sekulski (C) (82’ Jurić)
Żółte kartki: Brak
Sędzia: Damian Kos
1:0
-:-