Po raz kolejny zaczęliśmy to spotkanie w bardzo złym stylu. Śląsk przeważał, atakował, rozgrywał piłkę. Nasi piłkarzebyli ewidentnie przestraszeni, zagubieni, widać było, że porażka z Warszawy cały czas w nich siedziała. Co gorsza,
nadeszła 16 minuta i kompletnie niezrozumiałe zachowanie Matiji Siroka: 
Po 45 minutach Słoweniec został zmieniony przez debiutującego w barwach Jagiellonii Łukasza Burligę. Wydaje się, że ledwie po dwóch spotkaniach nowi zawodnicy (tj. Sirok i Guti) zagoszczą wśród rezerwowych na dłużej. Mamy tylko nadzieję, że zainwestowane w tych chłopaków pieniądze nie pójdą w błoto. Jeżeli chodzi o byłego zawodnika Wisły Kraków to zagrał poprawnie, pokazał parę ofensywnych wejść. Całkiem nieźle, jak wcześniejsze zamieszanie w związku z przeprowadzką, badaniami i pierwszym treningem. To może być najlepsze wzmocnienie w przerwie zimowej, pamiętajmy że może grać po obu stronach obrony i pomocy.
Bramkarz Śląska Wrocław w wiadomo tylko sobie sposób podarował nam dzisiaj dwa gole. Trochę to taki uśmiech losu w naszą stronę po meczu z Legią Warszawa, gdzie sami rozdawaliśmy rywalom prezenty. Nie ma sensu się już pastwić nad Mariuszem, życzymy mu w następnych spotkaniach wszystkiego najlepszego, a dziękujemy serdecznie za pomoc w dzisiejszym zwycięstwie. 
W końcu, nareszcie, no ile można było czekać... Wrócił stary, dobry Bartłomiej. To jak uratował nas w 93 minucie spotkania pokazuje, że to nadal bramkarz o nieprzeciętnym potencjale. Obudził się w najlepszym możliwym momencie. Bardzo możliwe, że to jego ostatnia runda w Białymstoku, tym bardziej jako kibice chcemy zapamiętać takie momenty. Przyczyna takiej dyspozycji? Trochę na konferencji zasugerował to trener Probierz, który stwierdził że może w końcu "odeszła sodówa". Miejmy nadzieję, życzymy Drążkowi aby bardzo twardo stąpał po ziemi, bo tylko z takim nastawieniem może coś w karierze osiągnąć naprawdę wielkiego. Potencjał ma, jak mało kto. 
--> Cernych jest bezproduktywny zarówno w ataku, jak i na skrzydle. Praktycznie każdy pojedynek jeden na jeden przegrywa. Gdy znajduje się już w bardzo dogodnej sytuacji, to zamiast w bramkę, trafia w obrońcę.
--> Dobry mecz kapitana Rafała Grzyba. Brakowało takiego lidera w Warszawie, który krzyknie, będzie biegał od lini do linii, wielki szacunek Rafał!
--> Poprawny występ Grzelczaka, który wprowadzał zamieszanie w szeregach gości i widać, że wszyscy boją się jego lewej nogi. Automatycznie przy próbie strzału było przy nim dwóch graczy Śląska.
--> Kostia zagrał jak na niego przystało. Dwie "prawie asysty", dużo "widział", starał się rozgrywać piłki. Oby Estończyk wrócił do formy sprzed września.
Pod tym linkiem prowadziliśmy relację live! 
Maciej Łukaszewicz i Maciej Rogowski
3:0
-:-