Czarną tabelę prowadzę po to, aby w razie nie spełnienia przez drużynę założonego celu (którym moim zdaniem w tym sezonie jest utrzymanie się w ekstraklasie) było wiadomo, komu to zawdzięczamy. Dlatego nie podkreślam zasług piłkarzy. Od tego są inni. Zasługi bowiem przykrywają błędy, a właśnie nie o to mi chodzi.
Teoretycznie może się zdarzyć, że zawodnik, który strzelił dla Jagi najwięcej bramek, albo miał najwięcej asyst, albo jedno i drugie, jest jednocześnie winny spadku zespołu z pierwszej, albo i nawet drugiej ósemki, gdyż co prawda niektóre okazje wykorzystał, ale o wiele więcej ich zmarnował, zwłaszcza w meczach przegranych i zremisowanych, które zadecydowały o braku pozytywnego zakończenia sezonu. Gdyby na jego pozycji występował ktoś inny, być może byłby znacznie bardziej skuteczny.
Aby wyciągnąć takie fakty na światło dzienne i uwidocznić je, zajmuję się zatem tylko meczami zremisowanymi i przegranymi.
W przerwie meczu z Pogonią polemizowaliśmy z moim przyjacielem na temat tego, czy można być jednocześnie zawodnikiem najlepszym i najgorszym. Ja uważam, że można. Wyraźnie widać to na przykładzie skrzydłowego Jagiellonii. Pod koniec stycznia 2016 serwis Ekstraklasa.tv ogłosił nominacje do tytułu najlepszego prawego pomocnika rundy jesiennej. Wśród wyróżnionych znalazł się Przemysław Frankowski. Ostatecznie zajął on drugie miejsce, zaraz po Denisie Rakelsie.
I wszyscy byliby zachwyceni, z samym zainteresowanym włącznie, gdyby niestety nie to, że obok niekwestionowanych zdobyczy, kolega Przemek nie wykorzystał wielu innych, bardzo sprzyjających sytuacji. Zbyt wielu. Gdyby im sprostał, zespół powinien mieć znacznie więcej punktów, niż ma ich obecnie. Nawiasem mówiąc, w drugiej połowie meczu z Pogonią P. Frankowski został zdjęty z boiska.
Podobne „zasługi” wykazało jeszcze paru jego kolegów z Jagiellonii, zwłaszcza tak chwalony przez wszystkich Konstantin Vassiljev. Oprócz tego, że czasem wykona genialne dośrodkowanie, jeszcze częściej umie koncertowo spieprzyć wrzutkę, podanie, czy też strzał na bramkę. O tym jednak jego sympatycy starają się nie pamiętać.
Jeśli zespół utrzyma się w ekstraklasie, wszystko to będzie można puścić płazem. Ale jeśli się nie utrzyma, powinniśmy wiedzieć, dzięki komu tak się stało. Błędy można wybaczać tylko zwycięzcom. Dlatego w mojej negatywnej statystyce nie uwzględniam meczów wygranych. Jeśli wygrywają – pal licho niedociągnięcia. Ale jeśli nie wygrywają, to zawsze ktoś jest temu winien.
W meczu z dryblasami z Pogoni Szczecin całkowicie usatysfakcjonowała mnie obrona i defensywna pomoc Jagiellonii. Z przeciwnikiem dali sobie radę lepiej, niż się spodziewałem. Zero z tyłu – to jednak jest już coś! Natomiast ofensywa była żałosna. A największym nieudacznikiem tego spotkania okazał się Fedor Cernych, który w tym spotkaniu odwalił taką kaszanę, że przy niej paprykarz szczeciński to małe piwo.
Za mecz z Pogonią Szczecin przyznaję więc punkty ujemne jak niżej:
F. Cernych -4
P. Frankowski -2
K. Vassiljev -2
P. Grzelczak -1
Sumarycznie, moja czarna tabela po ostatnich czterech porażkach i dwóch remisach prezentuje się następująco:
F. Cernych -13
P. Frankowski -12
I. Tarasovs -7
K. Mackiewicz -4
S. Madera -4
K. Vassiljev -4
J. Góralski -3
M. Wasiluk -3
M. Baran -2
R. Grzyb -2
G. Tomelin -2
T. Romanczuk -1
K. Świderski -1
P. Grzelczak -1
Czop
P.S. Pozdrowienia dla Jurka Kułakowskiego (Polskie Radio Białystok).
3:0
-:-