Kibice za cholerę nie mogli zrozumieć wielu decyzji sędziego Daniela Stefańskiego z Bydgoszczy, odbieranych jako podejmowane na niekorzyść Jagi: nie odgwizdywane na naszych zawodnikach faule, odwrotnie dyktowane rzuty z autu i rzuty wolne. Z trybun co i raz słychać było „pozdrowienia” dla PZPN.
A już szczytem wszystkiego okazało się zignorowanie przez Stefańskiego faulu, który popełnił w polu karnym Pogoni M. Lewandowski na P. Grzelczaku w dziewiątej minucie. Lewandowski nie trafił w piłkę, kopnął Piotrka w nogę i spowodował jego upadek. W Lidze+ Ekstra zwrócił uwagę na tę sytuację zbulwersowany Maciej Murawski. Ewidentny rzut karny. Potwierdził to bez cienia wątpliwości i w pełnej zgodzie z Murawskim ekspert sędziowski Sławomir Stempniewski, uznając, że jest to podstawienie nogi.
Być może Stefański nie nadążył za tą sytuacją, zaabsorbowany innym wydarzeniem boiskowym, ale to wcale nie usprawiedliwia go z wypaczenia wyniku spotkania przez ogołocenie Jagiellonii ze zwycięstwa i pozbawienia jej dwóch punktów.
Wygląda na to, że dopóki Jagiellonia sama sobie strzelała w kolano, sędziowie nie musieli się zbytnio wtrącać. Chociaż, według „niewydrukowanej tabeli” prowadzonej przez Weszło, dotychczas czarne gwizdki zdążyły zabrać już naszemu zespołowi 3 punkty, nie licząc tych z meczu z Pogonią. Powinno ich być już 35, a po Pogoni nawet 37, a nie zaledwie 32.
Natomiast gdy zespół zaczyna wyłazić z dołka i grać coraz lepiej, nieodzowna staje się już konieczność bardziej energicznej interwencji sił specjalnych, aby czasem Jaga nie podskoczyła zbyt wysoko i nie zrobiła zbędnej konkurencji klubom „bardziej zasłużonym”. Takie to niestety można by odnieść wrażenie.
Czop
3:0
-:-