MaciekR | 6 Marca 2016 g. 19:41 | Aktualizacja: 6 Marca 2016 g. 19:42
Krótkiej wypowiedzi po meczu w Gdańsku udzielił nasz bramkarz.
Co tam poleciało w Twoją stronę przed tym karnym?
Nie wiem dokładnie co tam poleciało. Jakiś nieduży przedmiot. Wiadomo, że w trakcie meczu człowiek zbytnio nie myśli i chciałem tą sytuację wykorzystać, czy rozproszyć strzelca. Nie było to jakieś duże uderzenie, więc ręki do gipsu jutro nie włożę. Jakbym wiedział, że i tak strzeli tego karnego to raczej bym tego nie robił.
Nie boisz robić sobie wrogów na każdym stadionie w Polsce poza naszym?
Dlaczego robić wrogów? To kibice Lechii pierwsi rzucili we mnie zapalniczką. Fakt, że chciałem to wykorzystać jest chyba oczywistością. Drużyna potrzebowała pomocy przy ewentualnie obronionym karnym. Nie prowokowałem kibiców żadnym zachowaniem. Wciąż nie wiem czym we mnie ostatecznie rzucili. Trochę pokrzyczeli, ale powoli się do tego przyzwyczajam.
Chodzi mi o to, czy nie lepiej Ci grać wobec neutralnie, średnio przyjaźnie nastawionej publiczności, a nie przed całym stadionem nastawionym przeciwko Tobie.
Jeśli mają ochotę krzyczeć to niech krzyczą. Nic nie jestem w stanie na to poradzić.
Nie żal Ci odrobinę udanych interwencji, które na tle wyniku wypadły ponadprzeciętnie?
Cieżko po takim meczu coś mówić, czy oceniać. Jak się przegrywa 5:1 nie można być zadowolonym z gry swojej, czy całego zespołu. Przy piątej bramce myślałem, że plecy wysiądą mi od ciągłego schylania się po piłkę. Nie jest przyjemnie po tak wyraźnej porażce. To mimo wszystko duży wynik, ale i tak dobrze, że skończyło się na pięciu, a nie większej ilości goli.
Czego Wam można życzyć w nadchodzącym tygodniu przed meczem z Łęczną?
Powrotu do dobrej gry w defensywie i skuteczności z przodu.
Rozmawiał Maciej Rogowski