W Poznaniu sędzia Mariusz Złotek ze Stalowej Woli niesłusznie przyznał Jagiellonii rzut karny po artystycznym występie Burligi w polu karnym Lecha.
Nie wypaczyło to wyniku punktowego, ale niektórzy czuli niesmak.
Natomiast w Gdańsku było odwrotnie: sędzia Złotek nie odgwizdał faulu Stolarskiego na Cernychu w polu karnym Jagiellonii, kiedy akcja powinna zostać przerwana i Lechia nie zdobyłaby wtedy pierwszego gola (tylko może później), oraz uznał Lechii gola numer pięć strzelonego przez Flavio, choć na pozycji spalonej był Kuświk.
A, i jeszcze, jak podaje W. Konończuk, przy stanie 3:1 w 58 min. sędzia Złotek nie odgwizdał faulu Chrapka na Maderze w „polu marnym” (bardzo świetne określenie!).
Nie wypaczyło to wyniku punktowego, ale niektórzy czują niesmak.
To jak, panie Złotek, jesteśmy już kwita, czy jeszcze nie?
Czop
3:0
-:-