Miało to miejsce 10 kwietnia 2023 roku, kiedy to walcząca o ligowy byt "Jaga" pokonała 1:0 przy ul. Słonecznej również zaangażowaną w "walkę o spadek" Lechię. Autorem zwycięskiego gola był oczywiście nasz Kapitan Taras Romanczuk, specjalista od goli dających Jagiellonii utrzymanie. Bramka ta znacznie przybliżyła naszą Drużynę do pozostania w "ekstraszkapie", a "Lwy Północy" do rywalizacji z lokalnym rywalem Arką na boiskach I Ligi. Wcześniej w jesiennym meczu w Gdańsku padł w pełni zasłużony remis 2:2 i to pomimo tego, że "Żółto-Czerwoni" dwukrotnie wychodzili na prowadzenie. Był to taki typowy "pierdołowaty" mecz Jagiellonii pod wodzą Wielkiego Maga Futbolu "Stolariusa", który jak już wspomniałem został na wiosnę zmieniony przez Trenera Siemieńca.
Sezon 2022/2023 zakończył się utrzymaniem "Jagi" i spadkiem naszego sobotniego rywala do I Ligi. Kolejne rozgrywki oba zespoły zakończyły już na pierwszych miejscach w swoich ligach. Tyle tylko, że "Jaga" cieszyła się z pierwszego historycznego tytułu Mistrza Polski, a "Biało-Zieloni" z bezpośredniego awansu do "ekstraklapy". Prawdę powiedziawszy nikt w piłkarskiej Polsce nie spodziewał się tak szybkiego powrotu Gdańszczan w szeregi piłkarskiej elity. Wprawdzie nowym właścicielem klubu został fundusz Mada Global ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a na czele Zarządu klubu stanął reprezentujący tą firmę szwajcarski biznesmen Paolo Urfer. Powiedzieć, że cała transakcja i zaangażowanie Arabów w Lechię śmierdziało na kilometr, to nic nie powiedzieć. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że za Arabami stoją pieniądze rosyjskich oligarchów, a te jak wiadomo mają ostatnio kolor krwisto czerwony.
Zresztą z tymi pieniędzmi też nie należy przesadzać, zważywszy na perturbacje gdańskiego klubu przed aktualnym sezonem. Lechia miała poważne problemy ze skompletowaniem składu i cały okres przygotowawczy był łatany za pomocą sznurowadeł i dykty. Klub nie płacił (płaci?) piłkarzom i pracownikom, którzy byli blisko rozpoczęcia strajku. Wprawdzie zaległości płacowe wobec Davida Steca, Mario Malocy i agencji Wolak Management zostały uregulowane, ale i tak nad Gdańszczanami wisiał nadzór finansowy PZPN, że o stosownych karach pieniężnych nie wspomnę. Do tego zakaz transferowy i otwarta wojna z byłym właścicielem Adamem Mandziarą, który przy obecnych "magikach biznesu" zarządzających klubem to"mały pikuś". Plus oczywiście brak sponsorów.
Jak więc z tego bagna udało się Lechii wydostać? Otóż im wcale się nie udało! Oni zakopują się w tym trzęsawisku coraz głębiej! Dziury finansowe łatane są przez pieniądze płynące szerokim strumieniem z gdańskiego ratusza (z tego co pamiętam 10 mln PLN) plus pierwsza rata płatności za prawa telewizyjne. Czyli klasyczne łatanie (że tak zastosuję aktualnie używaną terminologię) cieknących finansowych wałów za pomocą pieniędzy, które powinny być wydawane na nowo powstające zobowiązania. Zgroza! Na tle Lechii Jagiellonia jawi się jako oaza spokoju i profesjonalizmu. A teraz ciekawostka! Jednak pomimo całej opisanej powyżej sytuacji to właśnie Lechii udało się zakontraktować młodego pomocnika Ruchu Chorzów Tomasza Wójtowicza, o którego pozyskanie tak bardzo ostatnio zabiegała Jagiellonia. Przecież nikt ci nie da tyle ile Lechia obieca…
Szkoda tylko, że w ostatnich tygodniach sposób zarządzania oboma klubami nie do końca przekłada się na ich wyniki sportowe. Jeszcze dwie kolejki temu Gdańszczanie wesoło szorowali po dnie tabeli mając na koncie 4 porażki i 2 remisy. Czyli wszystko szło zgodnie z planem i regułami. Ale nagle zdarzył się cud! Najpierw w VII kolejce Lechia wygrała w Zabrzu z Górnikiem 3:2, by potem skromnie zwyciężyć u siebie z "radomskim taborem" 1:0. I tak oto znalazła się nagle na 15 miejscu w tabeli, czyli 7 pozycji za Jagiellonią. Przypomnę, że mamy zaległy mecz z Motorem. Moim zdaniem jest to jednak odstępstwo od normy, aberracja, która dotknęła "Biało-Zielonych" na ich drodze do powrotu na I-ligowe salony. Bo że przeznaczenie musi ich dopaść udowadnia tegoroczny sezon w wykonaniu ubiegłorocznego wicemistrza, czyli Śląska Wrocław.
Niestety wyniki Jagiellonii dryfują w zupełnie przeciwnym kierunku. Po znakomitym początku sezonu zaczęliśmy zbierać hurtowo "wpie...le" i już nawet nie chce mi się wyliczać ile to już razy zostaliśmy boleśnie obici nie tylko przez rywali w europejskich pucharach, ale także na ligowym podwórku. Nie będę tu "drapał strupów" i oszczędzę Czytelnikom tej bolesnej wyliczanki.
Naprawdę już sam nie wiem czy powinniśmy się naszych sobotnich rywali obawiać. Historycznie z całą pewnością tak. We wszystkich rozgrywkach wygraliśmy bowiem jedynie 18 spotkań, przy 26 zwycięstwach Lechii i 15 remisach. W bramkach 88:60 dla "Biało-Zielonych". Choć ostatni raz w lidze przegraliśmy z nimi w czerwcu 2020 roku. Jak więc zapewne już nasi bystrzy Czytelnicy wyliczyli, najbliższe spotkanie będzie jubileuszowym 60 meczem Jagiellonii z Lechią.
No tak, ale to historia. Bo w teraźniejszości "Żółto-Czerwoni" potrafili już przegrać ze znacznie słabszym, przynajmniej na papierze beniaminkiem z Katowic! Pamiętam, że we "wstępniaku" do tamtego spotkania napisałem, że trzeba je wygrać ze wszelką cenę. I co? Oczywiście w "d...ala". I potem kolejnych kilka "wybitnych" meczów naszych Piłkarzy z wynikami ocierającymi się o śmieszność. Czyli wesoło nie jest.
Zwłaszcza, że w Gdańsku mają kim grać. Bramki "Lwów Północy" strzeże ukraiński golkiper Bogdan Sarnavskyi, zaś obroną dyryguje Andrei Chindris, wspomagany przez doświadczonego Conrado. Druga linia to przede wszystkim kolejni Ukraińcy Ivan Zhelizko i Sergiy Buletsa, oraz Bośniak Rifet Kapic i młody Polak Tomasz Neugebauer. Gdańską ofensywę ciągną doskonale w Białymstoku znany Camilo Mena, Słowak Tomas Bobcek i reprezentant ukraińskiej młodzieżówki Maksym Khlan.
Czy są to lepsi piłkarze niż ci biegający w żółto-czerwonych strojach? Nie sądzę. Czy są aktualnie w lepszej formie? O, i tu już zaczynam mieć wątpliwości. Jednym słowem, jeśli w sobotę Jagiellonia nie zepnie się na rywala i nie wykrzesa z siebie absolutnie wszystkich sił i umiejętności tkwiących w naszych Piłkarzach, to tego meczu nie wygramy. Teraz każdy kolejny mecz jest dla nas najważniejszy!
Fox
1:1
-:-