Mecz:  Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia

Data:  Środa, 28 Kwietnia 2010  g. 18:45
Miejsce:  Białystok, Stadion Miejski, ul.Słoneczna 1, 26. kolejka Ekstraklasy
Widzów:  4500     Sędzia:  Mariusz Trofimiec (Kielce)

Jagiellonia Białystok  (2:1)  Arka Gdynia
 
Grosicki '59, Frankowski '89 / Tshibamba'37

Składy:
Jagiellonia Białystok: Sandomierski - Norambuena, Skerla, Cionek, El Mehdi (38.Jezierski) - Bruno, Grzyb, Hermes (78.Jarecki), Lato - Grosicki (90.Zawistowski), Frankowski
Arka Gdynia: Witkowski - Sokołowski, Szmatiuk, Ulanowski, Bednarek - Labukas (83.Lubenov), Bozok (90.Mawaye), Mrowiec, Burkhardt (76.Budziński) - Tryko, Tshibamba
 

Kartki żółte:  Bruno, Jezierski, Jarecki / Witkowski, Burkhardt, Bozok, Bednarek, Lubenov
Piłkarz meczu:  Kamil Grosicki

Zgodnie z prośbami trenera Probierza i piłkarzy Jagiellonii, kibice zgromadzeni podczas meczu z Arką Gdynia, od samego początku ruszyli z bardzo żywiołowym i głośnym dopingiem. Żółto-czerwoni grą przez pierwsze dziesięć minut odpłacali się im jak najlepiej potrafią. Emocje były, Jagiellonia mogła objąć szybko prowadzenie, ale podobnie jak to miało miejsce w poprzednim starciu ligowym z Zagłębiem Lubin, po tych dziesięciu minutach zaczęły się przysłowiowe flaki z olejem. Zero walki, spacerki po murawie, zagubionych we mgle jak TU-154 kilku zawodników z Mido na czele. Do jego obłąkanych ruchów dołączyły proste straty wielu innych piłkarzy Jagiellonii i efektem była stracona bramka. A dlaczego Joel Tshibamba zdobył zupełnie bezkarnie bramkę należy się zapytać wszystkich obrońców naszej drużyny, którzy stali obok niego i zastanawiali się co z tej akcji wyjdzie. Tshibamba jak to potrafi uderzył przy słupku i doping fanów zgromadzonych na stadionie zaczął się ściszać, by w końcu przerodzić się w gwizdy. Do końca pierwszej połowy oglądaliśmy jeszcze gorszą Jagiellonię niż tą, tak mocno krytykowaną za mecz z Zagłębiem Lubin. Efektem było przegranie pierwszych 45. minut z Arką w stosunku 0:1. Kibice w przerwie wręcz z niedowierzaniem patrzyli na siebie, bo tak słabo grającej Jagi dawno ale to dawno nie widzieli. Nawet w czasach, kiedy nie było odpowiednich umiejętności, to było zaangażowanie i walka. Dziś brakowało wszystkiego.
Praktycznie pierwszy kwadrans drugiej odsłony to było potwierdzenie tej słabości. Dopiero w 59. minucie w serca białostockich kibiców wlał nadzieję Kamil Grosicki, który skrzętnie wykorzystał błąd Ulanowskiego i ze stoickim spokojem wpakował piłkę do siatki Arki, doprowadzając w ten sposób do wyrównania. Od tego momentu Jag ciśnie swych rywali, ale bez specjalnego zagrożenia dla bramki strzeżonej przez Norberta Witkowskiego. Arka gra zdecydowanie na czas, na utrzymanie wyniku. Konsekwencją tego jest żółta kartka dla Bednarka, a dobitnym jeszcze jednym przykładem na to było dwukrotne podchodzenie do zmiany najpierw Bozoka, a następnie Labukasa. Dwie minuty przed końcem słabo dziś dysponowany Remek Jezierski kapitalnie podaje do Frankowskiego a na niego we własnym polu karnym wpada Witkowski. Słabiuteńki sędzia z Kielc najpierw biegnąc w kierunku tego zdarzenia sięga po żółty kartonik dla naszego "Łowcy bramek". by następnie po podpowiedzi od jeszcze słabszego swego asystenta chować ją z powrotem do kieszeni i wskazać na "jedenastkę". Piłkę na "wapnie" ustawił sam poszkodowany i nie zrażając się zupełnie nie wykorzystanym rzutem karnym na Łazienkowskiej pewnie pokonał bramkarza Arki. Zwycięski wynik został "dowieziony" przez Jagiellonię do połowy siódmej minuty doliczonego czasu gry. Zabawna była podwójna zmiana Grosickiego na Zawistowskiego, kiedy to w podobny sposób trener Probierz odwdzięczył się rywalom za ich kombinacje z grą na czas i odwoływaniem zmiany w ostatniej chwili. Po tym wydarzeniu całe trybuny skandowały donośnie imię i nazwisko naszego trenera.
Ponieważ zwycięzców się nie sądzi, pozwólcie, że ograniczę się w komentowaniu tego meczu.

Wypowiedzi pomeczowe
Dariusz Pasieka:
- Trudno jest mi zebrać myśli po takim meczu. W pierwszej połowie wychodzimy na prowadzenie po ładnej akcji, gdzie Joel Tshibamba ograł sam całą obronę Jagiellonii. Gospodarze poza jedną, dwoma akcjami nie stworzyli w pierwszej części gry wielkich okazji na zdobycie bramki. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w drugiej połowie presja będzie większa, gdyż drużyna Jagiellonii będzie dążyła do tego aby mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Nam zabrakło natomiast decydującego uderzenia i zdobycia drugiej bramki. Do tego źle lot piłki obliczył Darek Ulanowski i skorzystał z tego Kamil Grosicki. Co do ostatniej sytuacji, czyli rzutu karnego, ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć, bo nie widziałem tego dokładnie. Na pewno nie jest nam łatwo, bo na dwie minuty przed końcem mieliśmy jeden punkt i przegrywamy w takich okolicznościach. Myślę, że Witkowski niepotrzebnie tak atakował Frankowskiego, który umie korzystać z takich sytuacji, co już pokazał jesienią w Gdyni wykorzystując dwa karne w meczu pucharowym. W ostatnich minutach zabrakło już nam siły z przodu, kiedy to ciśnienie ze strony Jagiellonii było jeszcze większe. Szkoda mi mego zespołu, bo pokazaliśmy, że drużyna posiada charakter, walczymy do końca i myślę, że jeżeli dalej będziemy tak grali to w ostatnich czterech meczach zdobędziemy potrzebne nam punkty do utrzymania. To, że jesteśmy dzisiaj na ostatnim miejscu absolutnie mnie nie przeraża, bo liga będzie rozstrzygnięta po kolejce trzydziestej. Gratuluję Michałowi zwycięstwa a Jagiellonii utrzymania w szeregach ekstraklasy i życzę powodzenia w Pucharze Polski.

Michał Probierz:
- Analizując grę Arki wiedzieliśmy, że ma groźnych zawodników i właśnie jeden z kontrataków to potwierdził. Rzadko się zdarza w takich sytuacjach, że zespół się podnosi, dzisiaj jednak tak się stało. W przerwie nie musiałem dzisiaj nic mówić, bo zawodnicy byli sami źli na siebie i sami się z tego podnieśli. Pokazali charakter i jestem pełen podziwu, że w tak trudnym momencie odrobili straty i zdobyliśmy chyba jedne z najważniejszych trzech punktów w historii klubu. Teraz musimy postawić jeszcze drugą nogę, aby utrzymanie było pewne na sto procent. Arka walczyła dzisiaj o każda piłkę. Że tak będzie widać było już przed meczem. Już wychodząc na rozgrzewkę byli tak zmobilizowani i skoncentrowani, że trudno było z nimi nawet porozmawiać. Po raz kolejny okazało się, że nie potrafimy rozgrywać ataku pozycyjnego. Po raz kolejny też nie wykorzystaliśmy początku spotkania, gdzie mieliśmy dwie, trzy sytuację, co z pewnością ułatwiłoby nam dalszą grę w tym meczu.
Zapowiedź meczu
Środa, 28. kwietnia 2010 r., godz.18.45, Stadion Miejski w Białymstoku, ul Słoneczna 1 - to czas i miejsce, gdzie nie może zabraknąć żadnego z sympatyków Jagiellonii Białystok!!!
Bieżący sezon rozpoczynaliśmy z minusowymi dziesięcioma punktami. Polityka transferowa Cezarego Kuleszy i Michała Probierza sprawiła, że w ekspresowym tempie strata ta została przez nasz zespół odrobiona. Jesienią były wzloty i upadki, zimą podczas przygotowań praktycznie same porażki, a jednak wraz z od tajeniem ze śniegu polskich boisk nazwa naszego klubu zaczęła się pojawiać co raz częściej na ustach wszystkich polskich ekspertów piłkarskich. Wiosenne mecze i gra w nich prezentowana przez żółto-czerwonych sprawiły, że każdy kto ma "Jotkę" w sercu może być dumny ze swej ukochanej drużyny, z wyników przez nią osiąganych. Można śmiało postawić tezę, że jesteśmy świadkami najlepszej drużyny w całej historii Jagiellonii. Mimo tych wspomnianych wcześniej dziesięciu minusowych punktów, Jagiellonia prowadzona przez Michała Probierza ma szansę na zdobycie najwyższego miejsca w Ekstraklasie w historii, nie wspominając o jeszcze większej szansie zdobycia Pucharu Polski niż 21. lat temu, co może nam dać przepustkę do nieoczekiwanych przez nikogo występów w europejskich pucharach! Ostatni, zremisowany bezbramkowo mecz ligowy z Zagłębiem Lubin nie może nam kibicom pozwolić na wdarcie do naszych kibicowskich serc zwątpienia w umiejętności i chęci piłkarzy! To właśnie oni poprzez wszystkie media nagłaśniają najbliższy mecz z Arką Gdynia jako ten najważniejszy w obecnym sezonie! To oni proszą nas, najlepszych i najwierniejszych kibiców w Polsce o wsparcie swą obecnością i gorącym dopingiem właśnie podczas meczu z Arką! To oni też przyznają, że gwizdy, które otrzymali w sobotę były całkowicie zasłużone, bo zagrali swój najgorszy w sezonie mecz przed własną, wspaniałą publicznością! Ale teraz proszą o wsparcie. Znając ich, spotykając się z nimi i rozmawiając z nimi niemalże co tydzień jestem w stu procentach pewien, że nie rzucają słów na wiatr. Jeżeli proszą o doping wszystkich kibiców Jagiellonii, to znaczy, że oferują w zamian włożenie w mecz z Arką maksimum swych sił, umiejętności, zaangażowania i piłkarskiego serca. Wiem, ze nie odpuszczą rywalom w tym meczu nawet milimetra najlepszej w Polsce piłkarskiej murawy!
Do zakończenia piłkarskich zmagań sezonu 2009/2010 pozostało 28. dni, wliczając w to Finał Pucharu Polski, w który wszyscy wierzymy. Kibic Jagiellonii, utożsamiający się ze swym klubem, który jeszcze tego nie wie, niech zda sobie sprawę, że jest właśnie świadkiem najbardziej spektakularnych i największych sukcesów w historii Jagiellonii! Ja, jako zaliczający się do nich nie pozwolę sobie na to, by nie towarzyszyć naszym piłkarzom we wszystkich meczach rozgrywanych w tych dniach! Mam nadzieję, że większość też tak myśli! Bądźmy świadkami tych wydarzeń! Miejmy o czym opowiadać swym wnukom! Dlatego też nikogo z nas, nazywających się kibicami Jagiellonii nie może na meczu z Arką zabraknąć!!! Mam nadzieję, że przekonałem powyższymi słowami tych, co jeszcze nie zaopatrzyli się jeszcze w bilety na mecz z Arką! Nie może Was na stadionie zabraknąć! Do zobaczenia na Słonecznej!

Środowa potyczka Jagiellonii Białystok z Arką Gdynia będzie 17. konfrontacją obu drużyn. Historia tych spotkań sięga pierwszego sezonu żółto-czerwonych w rozgrywkach II ligi - 1975/76, kiedy to w jesiennym meczu w Białymstoku padł remis 1:1, a bramkę dla naszego zespołu zdobył legendarny, nie żyjący już Jerzy Zawiślan.
W jesiennym, ligowym spotkaniu tego sezonu, rozegranym na stadionie Arki padł wynik bezbramkowy. Jagiellonia jesienią ubiegłego roku zagrała też drugie spotkanie z żółto-niebieskim na ich terenie. W potyczce o Remes Puchar Polski, przez 90. minut także zanotowano bezbramkowy remis, ale w dogrywce dwa rzuty karne wykorzystał bezbłędnie Tomasz Frankowski i dzięki min. temu zwycięstwu mamy wielką szansę na zdobycie w tym roku Pucharu Polski.
Łącznie w szesnastu dotychczasowych potyczkach Jagiellonii z Arką Gdynia, nasz zespół wygrywał dwa razy, dziewięć razy notowano remis, pięć razy wygrywali rywale. Stosunek bramek to 14:13 dla Arki.
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Cracovia
0
0
0-0
 
Górnik Zabrze
0
0
0-0
 
Jagiellonia Białystok
0
0
0-0
 
Lech Poznań
0
0
0-0
 
Lechia Gdańsk
0
0
0-0
 
Legia Warszawa
0
0
0-0
 
Piast Gliwice
0
0
0-0
 
Pogoń Szczecin
0
0
0-0
 
Raków Częstochowa
0
0
0-0
 
Stal Mielec
0
0
0-0
 
Śląsk Wrocław
0
0
0-0
 
Warta Poznań
0
0
0-0
 
Wisła Kraków
0
0
0-0
 
Wisła Płock
0
0
0-0
 
Zagłębie Lubin
0
0
0-0
 
Bruk-Bet
0
0
0-0
 
Górnik Łęczna
0
0
0-0
 
Radomiak Radom
0
0
0-0
 
OSTATNI
16.05.2021, 17:30
 
 

2:1

 
NASTĘPNY
24.07.2021, 17:30
 
 

-:-

 
 
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2021 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.