Mecz:  Jagiellonia Białystok - Widzew Łódź

Data:  Sobota, 7 Maja 2011  g. 19:15
Miejsce:  Białystok, ul. Słoneczna 1, 25. kolejka ekstraklasy
Widzów:  6000     Sędzia:  Szymon Marciniak (Płock)

Jagiellonia Białystok  (1:3)  Widzew Łódź
 
Frankowski'90 - Grzelczak'2, Sernas'32 '34

Składy:
Jagiellonia Białystok: Sandomierski - Kijanskas (62.Makuszewski), Skerla, Cionek, Pejovic - Kupisz, Grzyb, Hermes, Lato (46.Essomba) - Burkhardt (46.Frankowski) - Seratlic
Widzew Łódź: Kaniecki - Szymanek (24.Sernas), Bieniuk, Ostrowski, Madera - Oziębała, Grzelczak (64.Nakoulma), Broź, Budka - Dudu, Mroziński (71.Pinheiro)
 

Kartki żółte:  Sernas, Bieniuk
Kartki czerwone:  Bieniuk (2xżółta)
Piłkarz meczu:  BRAK

Po tym co się stało z Jagiellonią w meczu z Polonią Bytom i dziś na własnym stadionie z Widzewem brak chyba wszystkim słów.
Wyjątkowo dziś nie trudzimy się na jakikolwiek opis spotkania. Bo niby co tu opisywać?
Cisza jest chyba najlepszym sposobem, by w dosadnych słowach nie wyrazić swych myśli o postawie żółto-czerwonych w dwóch ostatnich pojedynkach.
Piłkarze oraz trener i tak nie pojmą, co leży w sercach kibiców, którzy kochają ten klub i daliby się za niego niemalże pokroić po takich ich występach.
Kibicowskie serce krwawi i zobaczymy jak gracze biegający z naszym herbem na sercu zatamują we wtorek to krwawienie.
Z całego serca gratuluję Widzewowi i jego kibicom dzisiejszej wygranej!
Ci co nie wiedzieli dotąd co znaczy zdanie "Widzew - klub z charakterem", dziś się o tym dobitnie przekonali. Szkoda, ze tego charakteru brakuje niestety naszym graczom!
Do wtorku! Zobaczymy, czy piłkarze Jagiellonii mają przysłowiowe jaja, sportową złość i chęć rywalizacji z rywalem...

Wypowiedzi pomeczowe
Czesław Michniewicz Widzew Łódź
Wracamy bardzo szczęśliwi. Przed wyjazdem do Białegostoku mówiłem, że chcemy szczęśliwie dojechać i szczęśliwie wrócić. Myślę, że to się nam udało. Gratulacje dla moich zawodników. Zagraliśmy bardzo skutecznie. Pierwsza bramka, Piotrka Grzelczaka, była istotna z naszego punktu widzenia. Dała dużo wiary moim zawodnikom, że możemy strzelać bramki na wyjeździe. Było to bardzo ładne trafienie. Cieszy to zwycięstwo, cieszy postawa wszystkich zawodników. Zrobiliśmy dzisiaj kilka zmian. Myślę, że wszystkie były trafne. Cieszy debiut Mrozińskiego, który doznał urazu. Przede wszystkim cieszy coś, na co czekaliśmy od 9 spotkań, czyli przełamanie Sernasa. Myślę, że być może pomogli mu rodzice na trybunach.

Michał Probierz Jagiellonia
Jestem odpowiedzialny za ten zespół. Bardzo boli, że przegraliśmy w taki sposób i to drugi mecz z rzędu. Wydawało się, że po tych trzech zwycięstwach odbudowaliśmy się. Popełniamy zbyt proste błędy w defensywie, mimo że cały tydzień ćwiczyliśmy w celu poprawy tego elementu gry. Po meczu przyznaje, że popełniłem błąd ustawiając zespół. Czasem trzeba dać szansę rehabilitacji, tym zawodnikom, którzy zawiedli. Niektórzy zawodnicy, którzy dzisiaj dostali szansę na pewno jej nie wykorzystali. Piłka nożna to taki sport, gdzie zdobywa się bramki. Dzisiaj tą bramkę zdobył chłopak, którego wprowadzałem do ligi, Piotrek Grzelczak. Akurat było to tez przepiękne trafienie. Szkoda, że w taki sposób rozpoczęliśmy to spotkanie. Potem rzut karny... Klasowy zespół musi również umieć odwrócić losu meczu. My tego nie potrafimy. Nie wygrywamy, jeśli pierwsi tracimy bramkę. Sporo młodych chłopaków nie wytrzymuje obciążenia. Nie tego ich uczę. Coraz mniej gramy w piłkę, a coraz częściej zaczynamy ją kopać. Teraz pytanie czy jest to stres związany z walką o mistrzostwo? Wydaje mi się, że zeszły rok był zdecydowanie bardziej stresujący. Po drugie, albo musimy zmienić kilku zawodników, żeby w przyszłym sezonie wyglądało to zupełnie inaczej. Albo ci zawodnicy muszą zrozumieć pewne rzeczy. Albo trzeba zmienić trenera. Tak w piłce bywa, że pewne rzeczy są trudne. My będziemy walczyć do końca, aby uratować tą pozycję. Na pewno trudno jest przełknąć taką porażkę. Chciał bym podziękować kibicom, którzy mimo że przegrywaliśmy, do końca wspierali nas i pomagali. Za to bardzo im dziękuję.
Zapowiedź meczu
Przed sobotnim, kolejnym pojedynkiem Jagiellonii, w miejmy nadzieję jej drodze do pierwszego Mistrzostwa Polski, nie będę pisał o historii naszego najbliższego rywala. Słowo „Widzew” dla wielu kibiców Jagiellonii co najmniej po trzydziestce znaczy tak wiele, że historii Robotniczego Towarzystwa Sportowego „Widzew” nie trzeba zupełnie przedstawiać. Widzew to nie tylko jedna z dzielnic Łodzi, ale przede wszystkim klub sportowy z Aleji Piłsudskiego. Klub, który przeżywał swoją wielkość i osiągał tryumfy w naszym kraju w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Mój „romans” z Widzewem rozpoczął się we wrześniu 1983 roku. Wskutek kary nałożonej przez UEFA swe dwa pojedynki pucharowe ten łódzki klub musiał rozgrywać w miejscowości odległej o ponad 200 km od swego miasta. Wybór padł na Białystok, w którym wówczas rodziła się piłka na wysokim krajowym poziomie. Pamiętam doskonale białą Nyskę na łódzkich numerach, w której już tydzień przed pojedynkiem Widzewa ze szwedzkim Elfsborg Boras na białostockim Placu Zgromadzeń można było się zaopatrzyć w gadżety związane z tym klubem. Kilka moich „kieszonkowych” wydałem na flagę Widzewa, jego szalik, proporczyk, znaczki z podobiznami między innymi: Młynarczyka, Wójcickiego, Smolarka, Surlita, Dziewanowskiego i innych, program meczowy i inne drobniejsze gadżety. 14. września 1983 roku drużyna Widzewa wybiegła na murawę zapełnionego po brzegi stadionu „Gwardii”, na którym swe miejsce zająłem cztery godziny wcześniej. Po raz pierwszy w życiu oglądałem z fascynacją grę na tak wysokim poziomie na własne oczy. Żałowałem, że nie zobaczyłem bramek, ale ich brak nadrobiłem sobie po meczu przez zebranie autografów słynnych Widzewiaków. Później było zwycięstwo ze Spartą Praga 1:0 po golu w wykonaniu „szczudła” Wójcickiego i moje marzenia o grze w przyszłości na tym poziomie Jagiellonii. Marzenia się spełniają i 27 lat później towarzyszyłem osobiście żółto-czerwonym w dwumeczu Ligi Europejskiej z greckim Arisem Saloniki. 9.sierpnia 1987 roku Jaga rozgrywała swój pierwszy mecz w I lidze (obecnie Ekstraklasa). Nie mogłem sobie wymarzyć lepszej inauguracji mego klubu niż spotkania właśnie z Widzewem. Znów wiele godzin przed meczem spędzone już na ulubionym sektorze, tłumy widzów w każdym wolnym skrawku trybun a także na żużlowej bieżni stadionu Gwardii! Prawie 40 tysięcy głów i ich radosny okrzyk po bramce strzelonej przez Jarosława Michalewicza! Nigdy więcej nie czułem na swym ciele tak ogromnej fali radości. Kilkanaście lat później, kiedyś pogierkowski dożynkowiec Gwardii, a wtedy już Stadion Miejski w Białymstoku powoli zmierzał ku nowoczesności i postanowiono zamontować na nim oświetlenie. Pierwszy mecz w blasku sztucznego światła w naszym mieście – z Widzewem! Tyle wrażeń związanych z tym klubem we własnym mieście, pora też było się w końcu pofatygować do miasta Włókniarzy. Moja pierwsza wizyta przy Piłsudskiego – 1200 żółto-czerwonych braci wraz z kibicami miejscowych tworzy fantastyczną wręcz oprawę spotkania. Przegrana w piątej, doliczonej minucie smuciła, ale obecność na takim wydarzeniu radowała me kibicowskie serce. „Broendby” kibiców Widzewa długo ciągnęło się za mną podczas powrotu z tego meczu.
„Widzew – Klub z charakterem” – to hasło przyświeca od kiedy pamiętam naszemu najbliższemu rywalowi. Trudno mi się z tym nie zgodzić. Jak rzymscy herosi w latach osiemdziesiątych jego piłkarze walczyli w europejskich pucharach godnie i z podniesionym czołem reprezentując nasz kraj (półfinał Pucharu Europy, dwukrotne zdobycie Pucharu Intertoto). W XXI wieku doświadczać ten klub postanowił też PZPN, ale nie mogło to ich złamać. Widzew był, jest i będzie. Niezależnie kto i jak będzie mu w tej jego bytności przeszkadzał. Dla mnie Widzew jest w Polsce pierwszy po Jagiellonii i nic nie jest tego w stanie zmienić. Dla wielu białostoczan śmiem twierdzić że również.
W 25. kolejce Ekstraklasy sezonu 2010/2011 ten wielki niegdyś Widzew przyjeżdża znów do Białegostoku, ale teraz w odmiennej do Jagiellonii roli. To Jagiellonia walczy o trofeum, które padło łupem łodzian czterokrotnie. To Widzew a nie Jaga znajduje się w dolnych rejonach tabeli. Ale to też i ten sam Widzew rozgromił jesienią ubiegłego roku przy Al.Piłsudskiego Jagiellonię 4:1! Czas na rewanż i zdobycie kolejnych trzech punktów w dalszej drodze Jagiellonii na szczyt!
W dotychczasowych 22. spotkaniach obu drużyn Jagiellonia wygrywała 7 razy, Widzew 10 a 5 spotkań kończyło się remisem. Bilans bramkowy: 32:23 dla Widzewa.
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Legia Warszawa
23
51
45-24
2
Pogoń Szczecin
24
44
30-17
3
Raków Częstochowa
23
40
34-23
4
Lechia Gdańsk
24
37
33-27
5
Piast Gliwice
23
34
29-23
6
Śląsk Wrocław
24
34
27-23
7
Warta Poznań
24
33
26-26
8
Górnik Zabrze
23
32
26-24
9
Jagiellonia Białystok
24
31
31-37
10
Zagłębie Lubin
23
29
27-31
11
Lech Poznań
23
29
31-30
12
Wisła Kraków
24
28
34-33
13
Wisła Płock
24
25
27-37
14
Cracovia
24
23
25-30
15
Podbeskidzie
23
21
23-48
16
Stal Mielec
23
20
24-39
 
OSTATNI
09.04.2021, 18:00
 
 

2:1

 
NASTĘPNY
18.04.2021, 15:00
 
 

-:-

 
 
 
 
Bramki
Zawodnik
10
Jesus Imaz
9
Jakov Puljic
3
Maciej Makuszewski
2
Taras Romanczuk
2
Bartłomiej Wdowik
1
Przemysław Mystkowski
1
Martin Pospisil
1
Bartosz Bida
1
Fedor Cernych
1
Bojan Nastic
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2021 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.