Mecz:  Ruch Zdzieszowice - Jagiellonia Białystok

Data:  Środa, 21 Września 2011  g. 16:00
Miejsce:  Zdzieszowice, ul.Rozwadzka, 1/16 finału PP
Widzów:  1500     Sędzia:  Piotr Wasielewski (Kalisz)

Ruch Zdzieszowice  (3:1)  Jagiellonia Białystok
 
Bukowiec 51`, Ł.Damrat 52`, Bukowiec 78` - Kupisz 60`

Składy:
Ruch Zdzieszowice: Feć - Bella, Bachor, Drąg, Polak - Kiliński (72.Rychlewicz), Kapłon, Bukowiec, T.Damrat (41.Juszczak), Ł.Damrat - Kasprzyk (87.Bobiński).
Jagiellonia Białystok: Baran - Norambuena, Skerla, Cionek, Mido - Cetkovic (53.Makuszewski), Hermes, Canas (46.Burkhardt), Seratlic (46.Kupisz) - Tymiński - Plizga
 

Kartki żółte:  Polak - Ćetković, Plizga (2)
Kartki czerwone:  Plizga (2 żółte)
Piłkarz meczu:  Mateusz Bukowiec

Nasi kochani piłkarze! Pamiętacie tą oprawę, po której tak się na nas kibiców obraziliście? Teraz też się obrazicie? Jak będziecie tłumaczyć to, jak dziś zhańbiliście nasz klub, nasz herb, który nosicie na piersi, nasze miasto i nas samych, którzy się nazywamy kibicami tej błazenady, którą dziś nam zafundowaliście!
Pojedynek drużyny, która reprezentowała nasz kraj w europejskich pucharach z typowym II-ligowym średniakiem rozpoczął się dość spokojnie. Dopiero po sześciu minutach gry widownia miała okazję zobaczyć pierwszą ciekawą akcję. Dawid Plizga wyszedł na sytuację sam na sam, ale lobując bramkarza Ruchu przerzucił piłkę nad poprzeczką. Znacznie groźniej zrewanżowali się nam gospodarze niecałą minutę później. Bukowiec zdecydował się na strzał z dystansu, ale zabrakło mu kilku centymetrów do pokonania Barana, bowiem naszego bramkarza wsparła poprzeczka strzeżonej przez niego bramki. Bardziej ambitnie i walecznie do tego spotkania podeszli II-ligowcy, czego można było się spodziewać, jednak przez długi okres czasu nie potrafili znaleźć sposobu na naszą formację obronną. Jagiellonii to przychodziło znacznie łatwiej, ale zbytnim zagrożeniem nie można tego nazwać. W 22. minucie próbował uderzać z dystansu Tymiński, ale mimo rykoszetu pewnie interweniował Feć. Bliski zdobycia bramki głową w 30 minucie pojedynku był Cionek, niestety po dośrodkowaniu z rzutu wolnego minimalnie się pomylił. Dziesięć minut później próbował uderzać zza pola karnego Seratlic, ale nie było to uderzenie, które mogłoby zaskoczyć bramkarza gospodarzy. W ostatnich minutach pierwszej części gry do głosu doszli piłkarze Ruchu. Śmiało mogliśmy stracić bramkę w 41. minucie, kiedy to dwukrotnie w ciągu kilku sekund przed szansą stanął Kasprzyk. Pierwsze jego uderzenie obronił Baran, przy dobitce piłka przeszła tuż obok naszej bramki. Bez bramek więc zakończyła się pierwsza połowa pojedynku Jagiellonii w Zdzieszowicach z Ruchem. Niestety, gramy w trochę przemeblowanym składzie, z sześcioma pomocnikami i bez żadnego nominalnego napastnika. Nie stwarzamy wielu dogodnych sytuacji i trudno uznać ten remisowy rezultat za niespodziankę. Może różnicę zrobią wprowadzeni na drugą część gry Burkhardt i Kupisz, którzy zamienili słabiutko się prezentujących Seratlica i Canasa...
Od 49. minuty Jagiellończycy zostali zdominowani przez II-ligowców. W tej właśnie minucie zakotłowało się pod naszą bramką, groźne uderzenie głową jednego z graczy gospodarzy obronił Baran, po chwili piłka wpadła do naszej siatki po dobitce, ale sędziowie odgwizdali pozycję spaloną. Nie minęło 120 sekund, a Cionek oddaje piłkę rywalowi, ten ogrywa na skrzydle z dziecinną łatwością Mido, dośrodkowuje a zupełnie niepilnowany w naszym polu karnym Bukowiec otwiera wynik tego meczu. Rozpoczynamy grę od środka boiska i co? Piłkę przechwytują gospodarze, Bukowiec zagrywa do Łukasza Damrata, a ten podwyższa wynik na 2:0. Przepraszam bardzo, ale z kim my gramy? Nasi kibice przebyli tak daleką drogę by wesprzeć w środku tygodnia naszych piłkarzy, a oni nawet za swą godną płacę nie mają zamiaru powalczyć z amatorami. W 53. minucie kolejnego beznadziejnego na boisku Jagiellończyka w osobie Cetkovica zmienia Makuszewski. Więcej zmian nie mamy. Próbujemy się odgryźć w 54. minucie, jednak Skerla uderza nad poprzeczką z siódmego metra. Czas upływał, a nieporadność naszych piłkarzy raziła jak pioruny w największą burzę. Dowodem tego było chociażby tragiczne uderzenie Kupisza po rzucie rożnym. Minutę po swym kiksie Tomek jednak umieszcza piłkę w siatce i 25. minut przed zakończeniem spotkania zmniejszamy (o zgrozo, jak to brzmi!) rozmiary porażki z II-ligowcem. W 68. minucie meczu Norambuena jest faulowany na linii bocznej pola karnego Ruchu, po rozegraniu rzutu wolnego przez Burkhardta minutę później Plizga uderza z bliska, ale niestety Feć jakimś cudem obronił jego strzał. Dwie minuty później to Ruch ma rzut wolny, po którym Baran kapitalną interwencją wybija piłkę na rzut rożny. Po jej odzyskaniu i szybkim naszym kontrataku Feć ponownie świetnie interweniuje, tym razem po strzale Makuszewskiego. W 78.minucie kapitalnym uderzeniem popisuje się ponownie w tym meczu Bukowiec i przegrywamy z II-ligowcem(!!!) 1:3. W 80. minucie Mido sam znajduje się w polu karnym gospodarzy i uderza z 11. metra kilkanaście metrów nad ich bramką! W 82. minucie Kupisz uderza obok bramki Ruchu. Dokładnie dwie ostatnie minuty regulaminowego czasu gry Jagiellonia tylko naciskała w tym meczu gospodarzy. Sześć minut doliczonego czasu także upłynęło i zostaliśmy rozgromieni przez amatorów z II ligi i mieścinki wielkości Wasilkowa!
Jak dzieci we mgle...
Zero ambicji...
Zero chęci...
WSTYD...
HAŃBA...
KOMPROMITACJA...
UPOKORZENIE...
POŚMIEWISKO...
Takiego wstydu, jakim doświadczają nas nasze piłkarzyki w tym roku nie przeżyłem chyba od czasu spadku do IV ligi. Za co oni zarabiają swoje pieniądze? Może czas na kary finansowe i to bardzo dotkliwe???

Wypowiedzi pomeczowe
Andrzej Polak:
- Dla naszego miasteczka to wielkie święto. Już sama możliwość konfrontacji z takim zespołem jak Jagiellonia była wyróżnieniem, a wygrana 3:1 to największy sukces w historii klubu i naszego miasta, a także nagroda za naszą pracę. Zagraliśmy dzisiaj dobre zawody z konsekwencją taktyczną oraz z determinacją, tak jak to bywa w pucharach. Na ten mecz zawodników nie trzeba było mobilizować, bo przecież graliśmy z czołowym zespołem polskiej ligi, który dwa lata temu wywalczył Puchar Polski. Jagiellonii nie chcę oceniać, bo zrobi to zapewne trener Michniewicz. Nie ważne jakim składem grali, ważne jest to, iż to my dzisiaj się cieszymy i gramy dalej.
Zagraliśmy nieco innym składem niż w lidze, jednak wynikało to z tego, że w II lidze jesteśmy zmuszeni do wystawieni dwóch młodzieżowców i nieraz bywa, że gracze bardziej wartościowi muszą siedzieć na ławce, gdyż akurat na ich pozycję mamy młodzieżowców.

Czesław Michniewicz:
- Ten mecz określę jednym słowem - kompromitacja. Nie ma jednak się co dziwić, skoro jest teraz taka moda w Polsce, aby ściągać zagranicznych piłkarzy, zamiast dawać szanse na grę chłopakom takim jak tutaj, jak chociażby Mateusz Bukowiec, z którym miałem możliwość pracowania w Lubinie. Widać, że tacy zawodnicy jak dziś w Ruchu dawali z siebie wszystko. To, że nie wystawiłem Marcina Burkhardta i Tomasza Kupisza w pierwszym składzie to nie lekceważenie przeciwnika, ale chciałem dać możliwość odpoczynku Burkhardtowi, a w przypadku Kupisza chciałem dać szansę innym piłkarzom. Ale jak nie dają sobie rady z drużyną grającą dwie ligi niżej, to taki jest efekt.
Zapowiedź meczu
Dziś czas zainaugurować rozgrywki o Puchar Polski! Zdobywca tego trofeum sprzed dwóch edycji Jagiellonia Białystok udała się na Opolszczyznę, do dalekich Zdzieszowic. Ich rywalem będzie miejscowa, piąta obecnie drużyna II ligi - Ruch.

Po porażce ligowej w piątek z Lechem w Poznaniu podopieczni Czesława Michniewicza przenieśli się do ośrodka piłkarskiego w Grodzisku Wielkopolskim, gdzie przygotowywali się do dzisiejszego spotkania. Wczoraj autokar z Żółto-Czerwonymi zameldował się w Kędzierzynie-Koźlu i po spędzonej nocy w tej miejscowości zawitał dziś z Zdzieszowicach. W Grodzisku pozostali trzej piłkarze naszej drużyny narzekający na urazy po spotkaniu ligowym. Tomasza Frankowskiego, Lukę Pejovica i Grzegorza Bartczaka zastąpią dziś w kadrze meczowej Marcin Burkhardt, Merab Gigauri i Maycon.
Mając takiego rywala nie wypada Jagiellonii odpadać z rozgrywek pucharowych już w tak wczesnym stadium. Nie ma prawa mieć miejsca lekceważenie przeciwnika, trzeba wyjść na boisku i zaprezentować pełnię swych umiejętności. Mamy nadzieję, że tak się stanie i nasi piłkarze nie wezmą przykładu z Lechii Gdańsk, która wczoraj skompromitowała się w Limanowej.
 
 
 
Klub
M
PKT
BR
1
Lech Poznań
19
41
37-13
2
Pogoń Szczecin
19
37
35-16
3
Raków Częstochowa
19
35
36-22
4
Radomiak Radom
19
35
28-16
5
Lechia Gdańsk
19
33
33-23
6
Wisła Płock
19
29
29-26
7
Górnik Zabrze
19
28
27-26
8
Stal Mielec
19
28
26-26
9
Cracovia
19
26
25-26
10
Śląsk Wrocław
19
24
30-30
11
Jagiellonia Białystok
19
24
24-31
12
Piast Gliwice
19
23
26-26
13
Wisła Kraków
19
21
21-30
14
Zagłębie Lubin
19
20
20-36
15
Górnik Łęczna
19
18
19-36
16
Warta Poznań
19
16
14-24
17
Legia Warszawa
18
15
19-30
18
Bruk-Bet
18
12
20-32
 
 
Bramki
Zawodnik
7
Jesus Imaz
4
Tomas Prikryl
4
Fedor Cernych
3
Taras Romanczuk
2
Bartosz Bida
2
Israel Puerto Pineda
1
Błażej Augustyn
1
Michał Żyro
 
 
 
 
Partnerzy
 
 
Darmowy Program PIT dostarcza Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych w ramach projektu PITax.pl dla OPP
Znajdź nas na:
Partnerzy
 
 
© 2004-2022 jagiellonia.net. Wszelkie prawa zastrzeżone


Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Można zablokować zapisywanie cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki.